Nasz naród ma w sobie coś, co dla wielu innych kultur jest prawie nieosiągalne – zdolność adaptacji. Jesteśmy niezrównani w absorbowaniu cudzych win, alkoholu, szkalowań i odpowiedzialności. Niedługo okaże się, że to naprawdę Polska wywołała tak pierwszą, jak i drugą wojnę światową.
Na początku wieku w odzyskaniu niepodległości, dopomógł nam bratni naród Serbski, zabijając arcyksięcia Ferdynanda, nieco później już tylko Piłsudski był winien. Pozwolił po przegnaniu Rosjan w bitwie warszawskiej na dalsze niepokoje robotnicze w Niemczech. Mógł wtedy zaatakować sparaliżowany i bezwładny naród niemiecki, żeby nie pozwolić mu na demokratyzację zachowań. To ona wyniosła Hitlera do władzy, by potem Anglia mogła wygrać tę wojnę, rozszyfrowując depesze odczytywane przez przekazaną z Polski Enigmę.
Za słabo broniliśmy się przed silnym narodem niemieckim, pozwalając mu zbudować na naszym terenie obozy zagłady. Do tego nie walczyliśmy prawie w ogóle z Rosjanami, przez co naród wybrany nieskutecznie podsycał nasz antysemityzm, świetnie sprawdzając się w komunistycznej kolaboracji.
Na szczęście to wszystko dobrze się skończyło, bo nasza niezrównana zdolność adaptacyjna, pozwoliła nam przyjąć te wszystkie zarzuty, przyznać się do nich i jeszcze ukraść sędziemu długopis. Do tego ostatnio wzrosła nam niestety akcyza na alkohol, przez co nasza tolerancja i wrodzona pogoda ducha, wraz ze trzeźwieniem stopniowo się obniża.
To sprawia, że zaczynamy pytać dlaczego nasza władza nas nie słucha, górnicy sprawdzili w końcu wielokrotnie, że przecież nie jest głucha. O głupotę również nie należy jej posądzać, skoro wobec aktualnego układu, nikt nie chce poszukiwać jakościowej alternatywy. Prawdopodobna odpowiedź jest zaskakująca, polityka nic zmienić – po prostu nie może.
Zakleszczyliśmy się jak nikt inny we własnych dążeniach, pomstach, strategiach i planowanych potyczkach. Wszyscy powiedzieliśmy pass i wstąpiliśmy do jednej i tej samej partii centrowej. Czekamy na nowy impuls, zachętę do działania, okazję – płynącą do nas powoli z przemijającego centrum lepszego świata.
Wszyscy czujemy, że z każdym rokiem coraz bardziej narasta w nas stan zawieszenia programowego, więc niedługo musi on ustąpić nowej i dynamicznej fali. Tyle, że jeszcze nie posiadamy żadnego planu zmian, który nadążałby za wszystkimi czekającymi nas w najbliższym czasie wyzwaniami.
Przez to rozglądamy się bacznie wokoło i nasłuchujemy jeszcze odległych, choć nieuchronnych pomruków nadchodzącej burzy. Wiosna ludów nie nastąpi, będzie za to ostatnia wiosna narodów.
Otaczające Polskę narody, doszły do kresu swoich możliwości twórczych. Wszystko wokoło się biurokratyzuje, dlatego obecnie najbardziej prawdopodobna jest wiosna możliwości twórczych Polaków, którzy nawet w intensywnej biurokracji potrafią jeszcze odnosić sukcesy.
Bariery rynkowe i językowe w Europie powoli się zacierają. W obliczu procesu ich niwelacji i w nowych możliwościach działania, historycznie najsilniejsze Niemcy są bierne – przez powojenne uzależnienie seksualne i nadmierny rozrost pornografii, teraz rządzą nimi kobiety, które głównie się boją. Faceci też się obawiają, zarówno tego co zrobili, jak i bardziej faktu, że umocnili przez to naród wybrany. Do tej pory nie mogą zrozumieć, jak to się stało.
Niemcy są już za stare, nie tak bogate i umoczone w paliatywny układ z Turkami. Austria i Dania nie zrobi niczego bez poparcia Niemiec. Anglia kamerami walczy z własnym narodem. Szwecja socjalizmem tą walkę wygrała – w końcu naród nie szanujący instytucji rodziny skazany jest przecież na zagładę.
W Finlandii i Norwegii prawie nikogo nie ma. W Hiszpanii i Portugalii jest zbyt gorąco, żeby konstruktywnie myśleć. Włosi się o wszystko pokłócą, a co zostanie zrewaloryzują Sycylijczycy. Francja jest zajęta, bo wkrótce wymorduje większość muzułmanów, Rumunia i Słowacja większość cyganów, a Holandia i Belgia aspiruje do socjalnej przyszłości urzędniczej – błogostanu nic nie robienia, jaki zapewni im stanie się stolicą Europejskiego państwa.
Szwajcarom po kilkuset latach podglądania niczego się już nie chce. Ukraina nie ma tożsamości, Białoruś ma dążenia prorosyjskie. Węgry są w kryzysie niezdecydowania. Litwa, Łotwa i Estonia, to tylko większe miasta, a Czechy zrobią to samo co My, więc tylko Polska ma siłę i możliwości, żeby o przyszłość Europy aktywnie zawalczyć.
Mamy na swojej drodze jak zwykle jedynie Rosję, ale i ona wkrótce nie będzie problemem, jeśli w przyszłości tak intensywnie jak teraz będzie się wyludniać. Do tego z każdym rokiem osłabiają ją Chińczycy, odkąd masowo zaczęli osiedlać się za Uralem. Południowe republiki zyskały na drapieżności, a Afganistan i Pakistan ciągle eksportują do Rosji wirusa religijnego zwanego Islamem. Komunizm zniszczył u Rosjan prawosławne przeciwciała, dlatego pochód dzieci Allacha jest na wschodzie nie do powstrzymania.
Historia da nam wkrótce do ręki Złoty Róg, dziejową szansę, w dobie nowego wieku mamy największy niewykorzystany jeszcze potencjał zdolności adaptacyjnych. Polska nie jest rozpuszczona i rozpieszczona, ma prawdziwe problemy, chudy naród i moherową przeciwwagę Islamu – Radio Maryja. Do tego wysłaliśmy już na zachód dynamiczne siły ekspedycyjne – dalej zachowujące silne związki z ojczyzną.
Wkrótce możemy za ich pomocą uzyskać realny wpływ na kluczowe decyzje podejmowane w Europie. Zastanawiając się i czekając na zmiany, dobrze przy tym wyczujemy realne możliwości wpływu, na kreowanie przyszłości starego kontynentu.
Wraz z ustąpieniem bariery językowej, dzięki wykształconemu dwujęzycznemu społeczeństwu i nowym odkryciom automatycznych tłumaczeń, może to się okazać łatwiejsze niż przypuszczamy.
ZibiKendo
Komentarze
Pokaż komentarze (1)