
Zanim zajmiemy się rozważaniami na tle bardziej ogólnym, trzeba nieco uporządkować sprawy wokoło siebie. Dlatego też postanowiłem jeszcze parę tematów poświęcić naszej polskiej rzeczywistości. Ponieważ jest kilka zaledwie rzeczy, które nie pozwalają nam stać się państwem prawdziwie nowoczesnym i trzeba o nich powiedzieć.
Oto podstawowa kwestia, z jaką nasze społeczeństwo nie potrafi sobie poradzić - struktura urzędu oraz sposób, w jaki rozumiany jest u nas stosunek urzędnik – obywatel. Należy w pierwszym rzędzie zwrócić uwagę na konstrukcję takiego miejsca jak urząd.
W naszej tradycji istnieją dwa modele jeden po-rosyjski drugi po-niemiecki. Zwróćcie uwagę na występowanie słowa pieczątka i stempel, pieczątka ma swój źródłosłów w języku rosyjskim a stempel w niemieckim. Ponieważ jednak dominacja rosyjska zwyciężyła na naszym terenie powszechną stała się nazwa pieczątka. Pieczątka ten atrybut władzy i sensu istnienia urzędu jest powszechna w dalszym ciągu i jej użycie cementuje nasz związek z urzędem.
Dlaczego natomiast, tkwi w tym problem – ano dlatego że w spadku po systemie zarządzania w stylu rosyjskim przejęliśmy również cały magazyn relacji jakie tkwią u założeń tego systemu. Rewolucja październikowa zdmuchnęła wprawdzie kapitalizm i społeczeństwo burżuazyjne, ale nie system zarządzania dokumentami, tam pozostał stary carski porządek, i cały właściwy temu,sytemowi sposób okazywania pogardy petentowi. Cały system zachowań w ramach,którego petent raz wprowadzony w system nie mógł z niego wyjść niepozostawiając za sobą łapówki, słynne "ruskie" biurka z szufladą przez całe biurko otwierającą się na dwie strony. Dumni synowie rewolucji przejęli cały ten dobytek i system bez zmrużenia okiem a sami poustawiawszy się na urzędach zaczęli sprawować władzę opierając się o już wypracowane metody i wzbogacając je tylko o parę własnych wynalazków jak rewolucyjny terror na przykład.
Z punktu widzenia urzędnika w tym systemie petent, bo nie obywatel, które to słowo jest obraźliwym dla urzędnika, jest podrzędną formą życia, to petent, i służy urzędowi w dostarczaniu mu danych a w żadnym razie nie na odwrót. Urząd jest instytucją terroru państwa na obywatelu jest instytucją sprawowania władzy i nie służy, ale właśnie sprawuje władzę.
Z takim właśnie systemem mamy obecnie u nas do czynienia. Urzędnikiem - jest nauczyciel,jest poseł, jest lekarz, jest prawnik, jest wreszcie ksiądz,jest również prezydent tego kraju. Dlatego też pan prezydent bardzo się dziwi jak pan premier może się kierować w swoich działaniach wynikiem opinii społecznej, dlatego też pan prezydent może sobie pozwolić do obywatela powiedzieć „spieprzaj dziadu” ponieważ z wyżyn swojego urzędu nie postrzega obywatela jako cos interesującego, raczej jak cos robaczywego. Dlatego nauczyciel nie może nawiązać kontaktu z uczniem - nie okazując mu szacunku nie otrzymuje go.Dlatego lekarz uważa za coś naturalnego otrzymywanie łapówki.
Dopóki nieuwolnimy się z po-carskiego systemu myślenia o obywatelu przez urząd, nie będziemy mieli w pełni nowoczesnego społeczeństwa. Dopóki nie uwolnimy się ztego sposobu traktowania urzędu jako wartości samej w sobie nie zbudujemy nowoczesnego społeczeństwa. Dopóki nasze urzędy będą reprezentowały same siebie i tylko swoje interesy nasze społeczeństwo będzie żyło w opozycji do państwa.
Przecież wszyscy wiemy, jaki mamy stosunek do naszego państwa, wiemy również,że państwo nie pomaga nam żyć, że piętrzy wciąż trudności, że urząd jest instytucją poza moralnością, że naprawdę jest trudno być Polakiem w Polsce. Od pewnego czasu mieszkam w Łodzi i powiem wam to tak, wszyscy kochają Łódź a nikt nie kocha łodzian. Miasto Łódź kandyduje do tytułu miasta europejskiej kultury 2016 roku, ale jej mieszkańcy muszą biegać na podwórko żeby zrobić kupę, pan Kropiwnicki były już prezydent Łodzi marzył żeby wpisać się do historii polski za pomocą przywrócenia święta „trzech króli” ale nie potrafi dać wody do mieszkań w niektórych dzielnicach centrum miasta
Ale nie chodzi tylko o Łódź ani jej ekscentrycznego wyrzuconego przez społeczeństwo prezydenta, chodzi o każde z miast w jakim siedzi sobie taki człowiek i czuje się urzędnikiem w starym dobrym carskim stylu. Musimy to zmienić, i chociaż będzie się to zmieniało także w sposób naturalny, wraz z wymieraniem kilku pokoleń, to nie powinniśmy czekać z założonymi rękoma.
Nie może być tak aby jedyna myśl jaka przychodzi urzędnikom do głowy w ramach współpracy z społeczeństwem to zastanawianie sie jakie jeszcze bariery wymyślić , czego jeszcze można by tu zabronić, to urzędy są w Polsce problemem i głównym hamulcowym na zasadzie "chłopaki płynę z wami". Wciąż koło naszego prącego w przyszłość statku czuć zapach fekalii urzędasa, którego cały wysiłek idzie w to tylko żeby nie wychylić się ponad taflę mietnoty i własnych interesów.
antykwatiusz


Komentarze
Pokaż komentarze