Kila tygodni temu odbyłem dyskusję na temat parytetów dla kobiet. Osobiście jestem ich zwolennikiem. Dlaczego?
Żeby odpowiedzieć na to pytanie, należy sobie odpowiedzieć; co to są parytety? Z jakimi problemami walczą? i czy takowe problemy występują?
Mamy wiele rożnych definicji parytetów. Ja podam według mnie najodpowiedniejszą. Parytet to forma dyskryminacji pozytywnej, polegająca na administracyjnym rezerwowaniu miejsc (kwot) dla reprezentantów określonych grup społecznych; dotyczy zwykle miejsc w instytucjach przedstawicielskich takich jak parlament.Te zarezerwowane miejsca, mają walczyć z wykluczeniem kobiet z życia publicznego, a zwłaszcza z politycznego. Mają sprawić aby kobiety były obecne w polityce. Pozostaje odpowiedzieć na pytanie czy taki problem nieobecności kobiet występuje.
W polskim parlamencie kobiety stanowią nieco ponad 20%. Co ciekawe liczba kobiet kandydujących w wyborach jest bardzo podobna. tylko co piąta kobieta dostaje szansę na start z listy swojego komitetu. Niestety, w samorządach jest jeszcze gorzej. Właściwie czym niższy szczebel samorządu tym trudniej jest dotrzeć na wybieralne stanowiska. Wystarczy za uwarzyć, że w radach gmin wynosi ok 10% wszystkich radnych. A co z rangą stanowisk. W tym roku w Bytowie, mieście powiatowym po raz pierwszy wystartowała kobieta. W Toruniu od wprowadzenia wyborów bezpośrednich nie wystartowała kobieta na prezydenta tego miasta! Czy w reszcie kraju też tak jest? Tak, na te stanowiska tylko co 10 kandydat to kobieta. Ile kobiet wystartowało dotąd w wyborach prezydenckich? Tylko dwie. W ostatnich wyborach prezydenckich na 10 kandydatów, nie znalazła się ani jedna kobieta!
Co na to przeciwnicy? Pytają m.in. o to dlaczego kobiety a nie rudzi, wysocy, niepełnosprawni...itd, maja mieć zagwarantowane miejsca na listach wyborczych? Twierdzą że osoby niepełnosprawne przydały by się bardziej niż kobiety. Jednak po pierwsze niepełnosprawnych, rudych, wysokich jest mniejszość, natomiast kobiet w polskim społeczeństwie jest ponad połowa. W Polsce gdzie kobiety są najliczniejszą grupą, o ich sprawach decyduje mniejszość.
Jako kolejny argument podaje się, iż to upokarza kobiety. Twierdzą, że kobiety będą uznane za słabe, osoby które potrzebują "parytetów", by równać się z mężczyznami. boją się stwierdzeń ze zabierają miejsca "lepszym panom". Z tego wniosek, że nie mogą działać równoprawnie z mężczyznami, ich głos nie będzie tak słyszalny i szanowany jak płci męskiej. Dziś posiadamy parytety na poziomie 35%. Czy kobiety które wystartują w najbliższych wyborach parlamentarnych będą swą obecnością na liście wyborczej danego ugrupowania będą upokorzone? Po za tym parytet w domyśle jest dodawany jako kobiecy. Ustawodawca nakazuje obecność na liście również 35% mężczyzn. Oznacza to że panowie w Parti Kobiet nie będą mogli być dyskryminowani. Parytety nie upokarzają lecz dają szansę. Znalezienie się na liście nie oznacza znalezienia się w parlamencie. jeżeli na liście znajdzie się słaba kobieta to po prostu przegra rywalizację z mężczyzną. Dziś kobiety nie mogą wygrać z mężczyznami, bo nie ma ich na listach wyborczych.
Kolejnym argumentem jest dla przeciwników, który przez długi czas mnie przekonywał, jest stwierdzenie "PARYTETY NIC NIE ZMIENIĄ!" Kobiety nawet gdy się znajda na listach wyborczych, startując z ostatnich miejsc na liście, nie wejdą do parlamentu. I tu muszę się częściowo zgodzić. Kobieta startując z 23 miejsca nie wejdzie do parlamentu. Ale jej start w wyborach parlamentarnych zmieni sytuację w lokalnych strukturach. Dziś w Polsce mamy swoiste sprzężenie zwrotne. W wyborach do parlamentu z każdego powiatu wystawiana jest od 1 do 3 osób na daną listę partyjną. W większości są to mężczyźni którzy zajmują miejsca od 11 do 24. Podczas kampanii są promowani a wokół nich tworzą się komitety poparcia, odpowiednie struktury. Po przegranych wyborach, wypromowane nazwisko, struktury, poparcie, są przenoszone na teren lokalny. Tam pierwsze miejsca na listach PO, PIS, SLD, PSL otrzymują osoby z nazwiskiem i zapleczem. Gdy dochodzi do wyborów parlamentarnych miejsca na listach otrzymują osoby wypromowane w samorządzie, czyli tak zwane "jedynki". Koło się zamyka. Kobiety dostając miejsca na liście otrzymają szansą stworzenia wizerunku i zebrania wokół siebie grupy ludzi.
Brak wizerunku kobiety polityka stoi również na przeszkodzie dla aktywnego ich udziału w życiu politycznym. Wiele ugrupowań boi się wystawić w wyborach prezydenckich, na burmistrza czy wójta bo nie mają pomysłu na ich wizerunek. W momencie gdy na listach zobaczymy wiele pań, dojdzie do starcia nie tylko politycznych liderów pokroju Tuska, Kaczyńskiego czy Napieralskiego, lecz również kobiecych liderek swych partii. Ugrupowań politycznych nie będzie stać na to aby odpuścić sobie 1/3 listy. Będą zmuszone do eksperymentowania, w celu znalezienia odpowiedniego stylu dla kobiet zaangażowanych w politykę. Może dzięki temu za 4 lata, któreś z głównych ugrupowań na polskiej scenie politycznej w wyborach prezydenckich wystawi kobietę.
Ostatnim argumentemza parytetem jest zmiana świadomości. Czy myśląc polityk w twojej wyobraźni pojawia się wizerunek kobiety czy mężczyzny? W większości ludzie widzą mężczyzn, bo to oni są w polityce. Przeciwnicy parytetów twierdzą, że najpierw należy zmienić tą świadomość a następnie regulować prawo. Tylko po co regulować prawo jeżeli zmienimy sposób myślenia?
Parytety są potrzebne!
9 października 2011 oddaj głos na kobietę!
Paweł Gniota
11 Lipiec 2011


Komentarze
Pokaż komentarze (1)