
Prezes PiS Jarosław Kaczyński był wczoraj wyraźnie rozbawiony błędami prezydenta. - Przy kolejnych wyborach trzeba będzie robić dyktando - żartował (...)Ale dziennikarze zaraz przypomnieli mu jego ortograficzną wpadkę, czyli wpis do księgi pamiątkowej jednej z restauracji z 2006 roku: "Dziękuję z smaczny obiat"- czytamy w Gazecie.
Gazeta Wyborcza opisuje desperacki akt odwagi prezydenta. Prezydent myślał, myślał i ... wymyślil:
"Po kilku godzinach Kaczyńskiemu odgryzł się prezydent: - Jestem skłonny, i to bez żadnego bólu, pisanego tym razem przez u kreskowane*, prosić pana Jarosława Kaczyńskiego na obiat, może się wtedy razem pouczymy ortografii."
Co w istocie stwierdza prezydent wpuszczony w maliny przez dziennikarzy? Jaki sygnał przekazuje dawnym i przyszłym wyborcom?
Tylko tyle, że jego prezydencka świadomość podczas pełnienia poważnych funkcji państwowych jest na poziomie jaki prezentuje Kaczor wychodząc z knajpy. Tylko tyle, a jednak jak wiele ... jak wiele odwagi musi mieć, by to przyznać!
* "u kreskowane" - a to ciekawe, jest "o" z kreską lub "u" otwarte ... ach ten prezy-dęcki slang ...
__________________________________



Komentarze
Pokaż komentarze (1)