W artykule "Jedna plotka Łukasza Warzechy" relacjonuje:
"Jak głosi plotka (tak pisze w internecie Łukasz Warzecha) Adam Michnik demonstracyjnie wyszedł z filmu Jacka Bromskiego "Uwikłanie". (...) Zapytałem więc Adama Michnika co on na to? Odpowiedział mi, że z filmu nie wyszedł - a projekcję zorganizował dla niego sam Jacek Bromski. Oglądał go razem z reżyserem. Po zakończeniu projekcji pogratulował nawet reżyserowi mówiąc, że "to bardzo dobry, pisowski film". Co z punktu widzenia poglądów niektórych dziennikarzy brzmi jak komplement."
A zatem, w plotce tej, nieprawdziwą okazuje się informacja, że Adam Michnik opuścił salę projekcyjną przed zakończeniem seansu. Bo ocena, która "z punktu widzenia poglądów niektórych dziennikarzy brzmi jak komplement" z punktu widzenia Adama Michnika była chyba jednak wyrazem zniesmaczenia.
Pomyślałem, że nie każdy, jak pan Wroński, ma możliwość zapytania Adama Michnika "co on na to?" i dopisałem komentarz:
Cieszę się, że kolega kolegę po fachu przyłapał na gorącym uczynku - gratuluję refleksu. Mógł i Warzecha podejść do Michnika i zapytać. Ja tak zrobiłem. Aby rozstrzygnąć kwestię, co wybiera Michnik, kiedy ma ochotę na koniak a może wybierać tylko między kawą a denaturatem, to co wybiera: kawę czy denaturat. Podchodzę zatem i pytam, a on mówi: pomyłka, nie jestem Michnik. Przyglądam się - faktycznie, nawet jakiś taki niepodobny ...
W końcowym akapicie swojego felietonu, Wroński umieścil, co następuje:
"Zastanawiam się jednak teraz, czym różni się dziennikarz od zwykłego plotkarza? Ponoć dziennikarz sprawdza zdarzenia, o których pisze, ale jak wiadomo od dłuższego czasu kwestia prawdy w wydaniu niektórych kolegów nie jest kategorią dziennikarską, do której należy się przywiązywać. Oni plotkują w imię wyższej idei."
Pogmerałem w internecie i trafiłem na tekst Warzechy. Dopiero po jego przeczytaniu zrozumiałem o czym (o kim ) naprawdę pisał Wroński! Warzecha nie stwierdza, że Michnik "demonstracyjnie wyszedł z filmu" lecz, że po jego obejrzeniu był zniesmaczony. Użyję przykładu zrozumiałego dla tych, którzy mając ochotę na koniak muszą pić denaturat:
gdy powiem, że z imprezy wyszedłem pijany, to nie oznacza to, że stwierdzam, iż opuściłem demonstracyjnie libację przed jej zakończeniem.
Nie przypuszczam, by Paweł Wroński nie potrafił czytać prostych tekstów ze zrozumieniem. Musiał zatem o artykule Warzechy od kogoś usłyszeć. To bardziej prawdopodobne. Po co zresztą miałby tracić czas na lekturę tekstów takiego PiS-maka jak Warzecha? A zatem, stał się ofiarą plotki ...
"Oni plotkują w imię wyższej idei". Wroński może teraz ma kaca, ale - możemy mu tę jego słabośc do ulegania pogłoskom wybaczyć. W imię wyższej idei!

ps. Ja na miejscu Wrońskiego, jak miałbym o coś Michnika zapytać, to bym najpierw dobrze zastanowił się o co?



Komentarze
Pokaż komentarze (9)