Wyjawia to, co nami wstrząsnęło najbardziej:
"Asystentka prasowa minister Muchy Anna Glijer przy kolejnym telefonie zabiła mnie tekstem: - Pani minister zdecydowała, że sylwetki nie będzie."
Nieżywy dziennikarz Gazety Wyborczej nie daje za wygraną. Mocuje się z tematem, nie mogąc rozmawiać - opisuje milczenie. Z medialnych zaświatów usiłuje prześwietlić mroki dzieciństwa i młodości Pani Minister. Jak lampa w ciemności prowadzi go pytanie: "Co chce ukryć minister Joanna Mucha?"
Skąd ten upór? Panie Staszewski, tak mało o Panu wiem. Interesujące byłoby usłyszeć od pańskiej matki, czy był Pan wścibskim dzieckiem? Czy malcem będąc grzebał Pan w torebkach i kosmetyczkach koleżanek mamy? Kiedy przestał się Pan moczyć w nocy, ile miał Pan lat wtedy? 3, 7 a może 12? Czemu te fakty są niedostępne? Szukałem na pańskim blogu, pytałem o to na forum "Gazety Wyborczej", minęły już dwie godziny a odpowiedzi brak! A wszak są one ciekawe i istotne. Wpływają na obraz sylwetki człowieka - osoby publicznej, dziennikarza który ma wielki wpływ na kształtowanie opinii czytelników.
Co chce Pan ukryć, redaktorze?
Skarży się Pan, że:"Nawet kiedy pisałem teksty pośmiertne, pogrążone w żałobie rodziny i znajomi rozmawiali o bohaterze chętniej niż bliscy minister Muchy".
Pan, zabity już, poczekać musi, aż i Mucha umrze, wtedy jej bliscy może zaczną na jej temat paplać ...


STASZEWSKI ODPOWIADA ... trajkotek dziękuje



Komentarze
Pokaż komentarze