Obama, wręczając pośmiertnie Medal Wolności dla Jana Karskiego, kuriera polskiego rządu w Londynie z II wojny światowej, użył sformułowania ''polski obóz śmierci'' (chodziło o nazistowski obóz przejściowy w Izbicy, do którego przekradł się Karski).
Nie mówiłbym o skandalu, to zwykłe przejęzyczenie - tak doradca prezydenta Tomasz Nałęcz komentuje słowa Baracka Obamy. Obama nie mówił "z głowy", on czytał i przeczytał dokładnie to, co mu napisano. Mamy tu więc do czynienia z poszerzeniem pola znaczeniowego terminu "przejęzyczenie".
Jak wytłumaczyć Obamie i tym, którzy skwapliwie go usprawiedliwiają w ten dość oryginalny sposób, że eksperymenty językowe są niebezpieczne?
Można odpowiedzieć przejęzyczeniem na przejęzyczenie. Wolno chyba teraz śmiało twierdzić (ups, przejęzyczyć się!), że to Murzyni winni są rozwojowi niewolnictwa na lądzie amerykańskim. W pewnej fazie rozwoju tego zjawiska społecznego (od XVI w.) obserwować możemy ścisłą zależność: im więcej Afrykańczyków przewożono przez Atlantyk na Nowy Ląd, tym bardziej powszechne stawało się tam niewolnictwo.
Podkreślmy - to nie jest fałszowanie historii, to tylko przejęzyczenie.





Komentarze
Pokaż komentarze