Janina Paradowska rozmawiała z Prezydentem.
To nie była Paradowska jaką znamy. Zadziorna i przekorna, zadająca trudne i przewrotne pytania. To była Paradowska adorująca i przytakująca. Rozmowa miała charakter liturgiczny, nie konfrontacyjny. Nie zastawiała pułapek, nie kierowała w ślepą uliczkę, nie tworzyła sytuacji prowokujących do wygłaszania poglądów kontrowersyjnych, ułatwiających popełnienie gafy. Prezydent Wszystkich POlaków rozkręcał się coraz bardziej, był swobodny, zaczął wchodzić w dygresje. I wtedy właśnie powiedział coś, co przykuło moją uwagę. Stwierdził, że kiedy papież Jan Paweł II wygłosił kiedyś, po raz pierwszy homilię, to wtedy wszyscy zaczęli głosić homilie.
Nawet proboszcz w małym wiejskim kościele, też głosił homilie!
Myślę, że Pan Prezydent, jako katolik, wie, co powiedział. A powiedział prawdopodobnie, że:
albo proboszcz w parafii, w dziurze zabitej dechami, za głupi na wygłaszanie homilii, albo jego parafianie za tępi na słuchanie homilii, albo i jedno, i drugie ...
Niech więc zostanie tak: prawo do wygłaszania homilii mieć będą tylko dostojnicy od biskupa do prezydenta włącznie w miastach powyżej 20 tyś. mieszkańców.
Pan Prezydent to nie jest wioskowy proboszcz!
Na zakończenie audycji Paradowska podziękowała za homilię a Prezydent pobłogosławił naród.
Dziękujemy, NARÓD!



Komentarze
Pokaż komentarze