Przez chwilę jego życie było zagrożone. Do szpitala, do pokoju chorego wtargnął na 20 minut Palikot. Dokładnie w 31 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego próbował zabić prezydenta śmiechem. Tego samego prezydenta - generała, który trzy dekady wcześniej podpalił Polskę.
Opowiedział Jaruzelskiemu o wywiadzie Kaczyńskiego, po którym rozpoczęła się kolejna kampania wyszydzania prezesa.
- Opowiedziałem o tym generałowi Jaruzelskiemu. Też się śmiał - mówi Janusz Palikot, komentując wywiad prezesa PiS dla "Gazety Polskiej", w którym Jarosław Kaczyński wspominał m.in., że był niemile zaskoczony kiedy władze PRL nie internowały go, gdy wprowadzano stan wojenny.
Generał ma złamaną nogę; ma też rozrusznik serca. Z tego powodu bierze lekarstwa na rozrzedzenie krwi, co powoduje, że krwotok trudniej zatamować - informowała rodzina.
Czy celem wizyty mogła być tylko chęć pogłębienia podziału między prawdziwymi patriotami a zwolennikami prezesa Kaczyńskiego?
Chyba jednak nie wyśmianie Kaczyńskiego, ale sam śmiech był celem wizyty Palikota. Śmiech, który mógł okazać się zabójczy.
Jak Palikot wyjaśnia motywy swojego działania? Na Twitterze napisał: " Byłem tam przeciwko dzieleniu obywateli! Przeciwko podpalaniu Polski!"
ps. Po nieudanym zamachu Palikot wrócił do domu. Tym razem niedoszły zamachowiec nie został zatrzymany.
Inspiracja




Komentarze
Pokaż komentarze