Przypuszczam, że sędzia Tuleya miał być wykreowany na kogoś, kto będzie "młotem" na Kaczyńskiego, Ziobrę, Kamińskiego i wszystkie czarownice IV RP. Jest nadal kreowany: Sędzia Tuleya równa się prawo i sprawiedliwość - pisze Bogdan Wróblewski. W celach propagandowych można używać zręcznie tego, co zasugerował: związku metod pracy CBA z metodami służb stalinowskich, ale także odruchu buntu i sprzeciwu, jakie wywołały jego słowa. Nagonka na sędziego i jego obrona doprowadziły do sytuacji, w której zaczął publicznie wygłaszać sprzeczne oświadczenia.
"Gazeta Wyborcza" opublikowała doniesienie, że ktoś posmarował drzwi jego mieszkania. Portal Niezalezna .pl zamieścił film, w którym Tuleya mówi: Nie było to posmarowanie drzwi. Następnie "GW" oświadcza z satysfakcja, że sędzia Tuleya potwierdza jej pierwsze doniesienie (Wbrew temu, co pisze Niezalezna.pl): Incydent z drzwiami był. Niezręcznie byłoby pytać sędziego, o jaki właściwie incydent chodzi, dlaczego mówił o smarowaniu, potem temu zaprzeczał ... Nie chodzi przecież o to, by poznać prawdę, ale o to, by przedstawić taką prawdę, która przerazi. I przeraziła. Treść komentarzy na forum gazety ujawnia panikę czytelników. Tak rodzi się faszyzm, sędzia powinien mieć ochronę, brunatne bojówki PiSu zaatakowały, sędzia powinien mieć broń, by chronić swoje życie!
Tuleya został skutecznie wykorzystany w celu utrzymania dramatycznego napięcia. Jest środkiem, którego użyto do wywołania zamierzonego efektu. Jest także ofiarą - paradoksalnie - tych, którzy go "bronią".
Cyba też miał być "młotem na czarownice". Niestety, nie wpisał się w scenariusz swoim wyznaniem, że jego celem był Kaczyński i politycy PiSu. Stał się bezużyteczny, dlatego nie dowiemy się z "Gazety" co go inspirowało do zbrodni, jakie teksty, czyje wypowiedzi.




Komentarze
Pokaż komentarze