
Za co? Po śmierci Jadwigi Kaczyńskiej skomentował w "SE" wpływ tego zdarzenia na Jarosława Kaczyńskiego:
"Niewykluczone, że ta śmierć jeszcze bardziej go osamotni i że będzie on jeszcze bardziej pełnym bólu odyńcem szarżującym jeszcze mocniej na różne barykady."
Profesor tak tłumaczy swoją wypowiedź:
Niepotrzebnie dałem się namówić na komentarz polityczny w obliczu śmierci [matki prezesa PiS Jadwigi Kaczyńskiej]. Jeśli chodzi o aspekt polityczny tej oceny, to bym jej nie zmienił. Natomiast niepotrzebnie ją wypowiedziałem. Za wcześnie - stwierdził w RMF FM prezydencki minister Tomasz Nałęcz.
Za co zatem przeprasza? Za pośpiech - za wcześnie się wygadał!
Kogo przeprasza? Nie wygląda na to, że Kaczyńskiego - odyńca. Zwykle, kiedy kogoś przepraszamy, zwracamy się do niego. Mogło by to brzmieć np. tak.: Panie Kaczyński, przepraszam, że ...
Może przeprasza czytelników "SE", ale dlaczego informuje o tym słuchaczy RMF FM? Właściwie zmusiła go do tego dziennikarka prowadząca program, mimo, że Nałęcz się bronił:
"Sądzę, że Jarosław Kaczyński nie interesuje się teraz polityką i że nie czyta teraz komentarzy politycznych ..."
Kto zawinil? Dziennikarz, który namówił go na rozmowę, a może trochę on sam, że chciał zaistnieć w tabloidzie i dał się skusić?
Jedno jest pewne - wielkość człowieka, jego kulturę i intelekt po tym poznajemy, że swoje chamstwo zawsze wytłumaczy zachowaniem innych, w sposób nie budzący sprzeciwu u takich, jak on sam.
Czy Jarosław Kaczyński mógł się obrazić? Na ten temat mogę tylko snuć domysły.
Są rozmaite kategorie świń. Świnie dzikie, o grubej skórze i szczecinie okrywającej ciało niczym pancerz. Odyniec jest reprezentantem tej grupy, a według profesora, Kaczyński jest odyńcem - ma zatem grubą skórę. Mogło go to nie dotknąć - i na tochybaliczy Nałęcz.
Są świnie domowe i wreszcie kategoria najszlachetniejsza: świnie dworskie i salonowe - chrząkają z wielkim wdziękiem, a obrażając czynią zaszczyt osobom poniżanym.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)