Agnieszka Kublik pyta do skutku. Tym razem pytanie przybiera formę zdania wyrażającego rozczarowanie połączone z przypuszczeniem. Rzeczywistość skrzeczy. Mimo prób ukazania jej pogodnych stron(dżebert dżeografik), zasnuta smopleńską mgłą, wpędza w depresję.
Agnieszka Kublik otoczona jest ludźni religijnymi, wierzącymi i to jest powodem jej dyskomfortu:"Może nie byłoby religii smoleńskiej i wyznawców zamachu ...".
Jakie wydarzenie z czasu przeszłego, mogłoby zmienić to co jest? Czy chodzi o to, że gdyby nie było katastrofy, nie mielibyśmy dziś wokół niej zamieszania? Chyba nie - katastofa była, zatem musiała być, Lech Kaczyński zginął, został 10 kwietnia w Smoleńsku, nie wyjechał ... Zatem to pewnie był najlepszy wariant wydarzeń. Ale jest jeszcze coś. Wyjawia ÓW szczegół redaktor Kublik. Jest to z jej strony szczerość równie godna podziwu, co i przerażająca:
"Pomyślmy, o ileż prościej by było, gdyby Antoni Macierewicz 10 kwietnia 2010 r. nie wyjechał ze Smoleńska. Gdyby tam został ..."
-wystarczy! Jakiż niezwykły splot i przebieg podświadomych powiązań myślowych każe autorce podsunąć nam taką perspektywę?
Na to pytanie nie potrafię dziś odpowiedzieć!

Agnieszka Kublik pyta. Czy wkrótce nastąpi skutek?
Na te pytania Adam Michnik nie odpowie




Komentarze
Pokaż komentarze