Agata Kondzińska (Gazeta Wyborcza) przypuszcza, że PiS zagląda pod kołdrę kandydatom na członków partii.
PiS pod pierzynę nie zagląda. Na pewno?
- Czy PiS przyjęłoby w swoje szeregi zadeklarowanego homoseksualistę? - Konrad Piasecki zapytał o to Joachima Brudzińskiego w imieniu słuchacza RMF FM. Poseł się wił: - Panie redaktorze, ale ja jestem ostatni, jako działacz Prawa i Sprawiedliwości, do tego, aby komukolwiek zaglądać pod pierzynę.
- Czyli przyjęłoby? - dopytywał Piasecki.
Brudziński odpowiedział: - W PiS, jeżeli wypełnia się deklarację członkowską nie ma zapytania o preferencje seksualne - i Bogu dzięki! Nic mnie to nie interesuje kto, z kim, jak sobie życie intymne układa.
A jednak chyba interesuje jak sobie kto życie układa, bo w deklaracji członkowskiej PiS jest pytanie o płeć i stan cywilny ochotnika, który chce wstąpić do partii. W deklaracji PO takiego pytania nie ma. W deklaracji SLD też nie. Nie ma też w Ruchu Palikota i PSL. Nie ma nawet w Solidarnej Polsce...
/ak/
Pani redaktor, kiedy wypełniamy ankietę przy wyrabianiu dowodu osobistego także musimy podać odpowiedzi na pytyania o płeć i stan cywilny (że nie wspomnę o romantycznym pytaniu o kolor oczu).
Pani redaktor, proszę sprawdzić, czy te inne partie nie oszukały Pani, czy nie są tak samo wścibskie, tylko bardziej przebiegłe? Może przy zapisie żądają okazania dowodu tożsamości?
A poza tym, między zaglądaniem pod pierzynę, a koniecznością deklaracji postępowania wobec ZADEKLAROWANEGO geja jest przepaść, droga Pani!




Komentarze
Pokaż komentarze