Rzuciłam ciastkiem w głowę papieża. Nie przeproszę - mówi Gazecie Ewa Wójciak. Chodzi o to, co rzucila na fejsbuka, o kultowego już "chuja, którego wybrali ..."
No, ma Pani szczęście, że kabaret "Limo" w ramach ogólnopolskiego linczu i spalenia na stosie stracił zamówienia na występy. Ci świetni artyści, przyrównywani nawet sami przez siebie do montypajtona zrobiliby z tej wypowiedzi niezły skecz, gdyby mieli publiczność:
Po obowiązkowym puszczeniu papieskiego bąka w odpowiednio ozdobione gacie, prowadzący mógłby zwrócić się do Pani z uwagą, że nie wszystko, co ładnie wygląda i słodko smakuje jest ciasteczkiem...
Wzruszyłam sie, ponieważ psy pani dyrektor łasily sie do pana dziennikarza. Wzruszyłem sie, ponieważ mimo manifestu artystycznego afirmującego bezdzietność, pani dyrektor stała się matką dwojga dzieci. Wzruszyłem sie, bo dyrektor matka Ewa w rozmowie z Gazetą jest niezwykle podobna do ojca dyrektora Tadeusza. Krytukując fanatyzm takich jak on, sama pokazuje swą fanatyczną naturę. W pewnym momencie rozmowa z dziennikarzem jest przerwana i następuje relacja, jak pani dyrektor odmawia rozmowy z innym dziennikarzem, bo nie reprezentuje on "własciwej opcji" politycznej.
Wzruszyłem sie, bo "Limo" już kolejny raz odkrywa swoje podobieństwo do "Monty Pythona" ...
Może wyemigrują do Anglii? Może zrozumieją, że na wyspie heretyckiej, gdzie katolicy sa mniejszością, żarty z papieża, hiszpańskiej inkwizycji i katolickiego sposobu życia sa w większej cenie niz w ojczyźnie JP2.



Komentarze
Pokaż komentarze