Dziewczyna znana jest tylko z imienia i ze zdjęć. Na jednym z nich występuje topless z wyciągniętymi środkowymi palcami obu rąk i wypisanym na ciele hasłem: "P...lę waszą moralność". Druga fotografia: kobieta nonszalancko się przechyla, w lewej dłoni papieros, nadgarstek zabandażowany, a na klatce piersiowej napis: "Moje ciało to moja własność, a nie kwestia czyjegoś honoru". I właśnie te fotografie (zwłaszcza druga) rozwścieczyły tunezyjską Komisję Wspierania Cnoty.
Dziwny jest ten świat, bo u nas, na odwrót. Cywilizowane siły postępu chca ukamienować żonę taliba Terlikowskiego (z Terlikowskim i dziećmi, ma się rozumieć ...). Kobieta znana jest z imienia i wywiadu: Mąż chce, dzieci chcą, a ja nie.
Na podstawie zamieszczonego materiału red. Kublik oceniła: Za co feministki mogłyby chcieć "zabić" Terlikowskiego.Napisała, między innymi: To bardzo smutna, bardzo przygnębiająca historia kobiety, która żyje w zgodzie z potrzebami męża. Zinternalizowała je, odczytuje je jako własne. Błędnie. I chyba już zaczyna jej świtać, że coś jest tu nie tak.(...) W tym wywiadzie dzieci dla niej to hałas, bałagan, ciężka fizyczna praca. Ani razu nie mówi o szczęściu, nie opowiada o ich ulubionych książkach, wspólnych zabawach.
Autor odpowiedzialny za treść, przebieg rozmowy i koncowy jej efekt w formie artykułu-wywiadu zareagował natychmiast oświadczeniem: Oświadczenie w sprawie Małgorzaty Terlikowskiej . Sroczyński spiera się z Kublik:
Z tekstu Kublik można zrozumieć, że Terlikowska żyje z potworem. Potwór ów (czyli Terlikowski), zmusza ją do rodzenia kolejnych dzieci. (...) Kublik w swoim felietonie lituje się nad Terlikowską, która musi poświęcać życie dla katolickiego szowinisty. Lituje się z pozycji oświeconej feministki. I broni Terlikowskiej przed nią samą i przed jej mężem. Wzruszające.
Kublik nie poddaje się. Po przeczytaniu komentarzy internautów, przystępuje do kontrataku, czując poparcie społeczne. Wielu czytelników-komentatorów wyraża nadzieję/życzenie, by dzieci Terlikowskich były homoseksualne.
@moskwasadowa:Hm, ten niepohamowany pęd do rozmnażania Terlikowskiego wróży światu jak najgorzej, wizja dziesiątki wrzeszczących i brykających terliczątek jest przerażająca! Przypuśćmy, że jedynie połowa z nich wyrośnie na katolickich fundamentalistów i założy swoje Frondy - toż zgroza! Z drugiej strony im ich więcej, tym większe szanse na to, że część się przeciwko tatusiowi zbuntuje i za lat kilka ujrzymy je na paradach miłości - w szczęśliwych związkach partnerskich z osobami płci tej samej, w ślicznych kostiumach z cekinami i piórkami w tyłeczkach. Mina Terlikowskiego powstała na ten widok - bezcenne!
W tekście:Terlikowski na urlopie tacierzyńskim? -przechodzi do sedna sprawy. Chodzi o to, że Terlikowska to istota głęboko nieszczęśliwa:Chodzi o coś innego. Na ile, jest z tymi poglądami, czwórką dzieci i z Terlikowskim szczęśliwa.(...) Jest bardzo dzielną kobietą z czwórką dzieci, która jest umordowana, zestresowana i czasami marzy, żeby być nie tylko matką i żoną.
Sroczynski nie ripostuje, ale ukazuje sie artykuł referujący stan dyskusji i zachęcajacy czytelników do nadsyłania opinii. Kto by nie chciał zajrzeć Terlikowskim pod kołdrę? To bardziej fascynujące niż trzynastolatki Palikota!



Komentarze
Pokaż komentarze (1)