trajkotek trajkotek
114
BLOG

Prolajferka studentka Wiśniewska

trajkotek trajkotek Kultura Obserwuj notkę 0

Katarzyna Wiśniewska z "Gazety Wyborczej" nie powiedziała całej prawdy w zgłoszeniu na kurs dla obrońców życia. Podała się za... studentkę. Portal gosc.pl opisał całą sprawę. /http://niezalezna.pl/45685-spryt-dziennikarki-z-wyborczej; autor: JW; data: 06.09.2013/

Katarzyna Wiśniewska wysłała zgłoszenie udziału w kursie gdzie przedstawiła się jako studentka psychologii dla magistrów i podała nazwę swej uczelni. Zadeklarowała:„Jestem przeciwniczką aborcji i chciałabym się dowiedzieć, jakimi metodami przekonywać ludzi, że aborcja jest złem”- informuje portal "Gościa Niedzielnego" - gosc.pl.
W związku z tym, że Wiśniewska krytykowała wcześniej poczynania pro life, organizatorzy zaczęli ją dopytywać  o miejsce pracy:
- Obecnie tylko studiuję - odpisała Wiśniewska.
- I nie jest Pani Katarzyną Wiśniewską, która pracuje w Gazecie Wyborczej? - dopytywał się jeden z organizatorów kursu Krzysztof Kasprzak.
- To dość dziwne pytanie. Czy ten kurs jest niedostępny dla mediów? - odpowiedziała.

Zapytana dlaczego skłamała odpowiedziała, że chciała wziąć udział w kursie jako osoba prywatna.Na uwagę, że jej publicystyka jest raczej proaborcyjna niż antyaborcyjna, odparła, że jest to tylko interpretacja indagującego ją dziennikarza, a następnie zasłoniła się brakiem czasu na dalszą rozmowę - opisuje zdarzenie portal gosc.pl

Studentka Wiśniewska żali się na łamach "Gazety Wyborczej":

Tak się składa, że leży mi na sercu dobro dzieci. Wysłałam zgłoszenie. Nie chciałam ujawniać, że jestem dziennikarką "Gazety Wyborczej", obawiając się, że to, co zobaczę na kursie, nie będzie do końca naturalne, tylko robione pod dziennikarzy wrażej "GW". Nie zamierzałam też opisywać kursu w "Gazecie", tylko poszerzyć swoją prywatną wiedzę, zatem wiem, że byłam w porządku. (...) Jednak sprawy przybrały dziwny obrót. Po krótkiej wymianie maili zostałam "zdemaskowana". Gdy nie zaprzeczyłam wprost, że jestem dziennikarką "GW" i zapytałam, czy kurs jest niedostępny dla mediów, jeden z organizatorów zakomunikował mi: "Ten kurs jest dla prolajferów (jak sama nazwa wskazuje), a nie dla proaborcyjnych dziennikarzy. Dla dziennikarzy chętnie zorganizujemy warsztaty".

Do Wiśniewskiej zadzwonil dziennikarz "Gościa" przygotowujący artykuł o tym zabawnym incydencie z prośbą o wyjaśnienie. Pani redaktor tak oto relacjonuje to traumatyczne przeżycie:

Następnego dnia zadzwonił do mnie dziennikarz "Gościa Niedzielnego" indagując mnie, dlaczego "oszukałam" fundację i - o zgrozo! - napisałam, że jestem przeciwniczką aborcji, skoro - jak to ujął dziennikarz - moja publicystyka świadczy o czymś przeciwnym?
Artykuł o mnie błyskiem ukazał się na stronie "Gościa".
Poczułam się jak na przesłuchaniu w nie swojej sprawie. Dotarło do mnie, że z tzw. prolajferami nie ma i nie będzie dyskusji.

Na koniec studentka Wiśniewska przedstawia swoje poglądy nt. aborcji i karci prolajferów za to, że nie pomagają kobietom w potrzebie. Wreszcie stawia pytania:

W przygodzie z kursem, którego nie odbyłam, jeszcze jedno mocno mnie niepokoi: dlaczego prolajferzy, skoro są przekonani o słuszności swojego postępowania, tak szczelnie zamykają drzwi dla inaczej myślących, organizując swoje warsztaty?

Czyżby przekazywane tam nauki były niestosowne, wstydliwe? Przecież są tak bardzo słuszne! Prolajferzy, czego się boicie? 

Droga studentko, czasem, rzeczywiście ludzie ukrywają swoje prywatne a wstydliwe sprawy, tak bywa - musimy się z tym pogodzić. Na przykład udają kogoś innego ...

 

PONIŻEJ - JEDNO ZE ZDJĘĆ Z GALERII PSOŻC



broniłam wolności w życiu publicznym

Trzeba kłamać!

Skromność, mądrość itp.

trajkotek
O mnie trajkotek

glosmichnika.blox.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura