Oto artykuł, który ukazał sie na gazeta.pl Oczywiście nie ma forum. Boją się widocznie polskich komentarzy. Ach ta walka z polskim rasizmem i faszyzmem. Ale jest pewna wstydliwość, nie ma komunikatu, który był i jeszcze czasami jest zamieszczany pod artykułami o uchodźcach. Ta cenzura prewencyjna, ta edukacja społeczna!
Policjanci w rozmowach z prasą zaprzeczają informacjom swoich dowódców, jakoby nieznana była tożsamość sprawców ekscesów w Kolonii. "Większość z tego tłumu to byli Syryjczycy, którym chodziło o seksualną rozrywkę".
Funkcjonariusze negują też zarzuty, jakie wysunął szef berlińskiego MSW Thomas de Maiziere pod adresem kolońskiej policji, krytykując jej pracę. Przypomnijmy, że główny komendant policji w Kolonii Wolfgang Albers powiedział, że funkcjonariusze nie wiedzą, kim byli sprawcy aktów molestowania seksualnego i kradzieży.
W większości Syryjczycy
Kolońscy policjanci powiedzieli dziennikarzom "WamS", że kontrolowali wiele osób i część z nich nawet zatrzymali, stąd policja wie, z kim miała do czynienia. Inaczej niż mówi się oficjalnie, spisane zostały dane licznych osób, które należały do agresywnego tłumu przed dworcem. Skontrolowano około 100 osób, niektóre z nich zaprowadzono na posterunek i zatrzymano w areszcie, wyjawili policjanci.
Do tej pory szefostwo policji nie informowało o zatrzymaniach.
Kontrole tożsamości wykazały, że tylko w niewielkiej części zatrzymani to mężczyźni z Północnej Afryki, większość z nich stanowili Syryjczycy. Wynikało to, jak pisze portal "Die Welt", z przedłożonych przez nich dokumentów.
Do tej pory podejrzewano, że sprawcami molestowania seksualnego i kradzieży byli młodzi mężczyźni z Afryki Północnej, ponieważ właśnie ta grupa znana jest w Kolonii już od ponad roku jako problematyczne środowisko przestępcze.
Chodziło o seksualną rozrywkę
Wielu mężczyzn skontrolowanych sylwestrowej nocy przebywa w Niemczech dopiero od kilku miesięcy. Większość z nich niedawno przyjechała do Niemiec i złożyła wniosek o azyl. Mieli przy sobie dokumenty, które otrzymuje się w momencie składania takiego wniosku. Urzędy przyjmujące wnioski o azyl wydają wnioskodawcy kopię takiego wniosku wraz z kopią zdjęcia.
Policjanci, którzy pełnili służbę sylwestrowej nocy, mówią o innych jeszcze nieścisłościach w oficjalnej wersji policji. Dotąd mówiło się, że sprawcom chodziło przede wszystkim o okradanie przechodniów, a akty molestowania seksualnego były kwestią drugorzędną.
- W rzeczywistości było zupełnie inaczej - mówił jeden z kolońskich policjantów w rozmowie z "WamS".- Arabskim sprawcom chodziło przede wszystkim o czyny seksualne, czy mówiąc z ich punktu widzenia: o seksualną rozrywkę - mówił policjant. Sposób postępowania sprawców był zawsze podobny: grupa mężczyzn otaczała ofiarę, zaczynała ją obmacywać i ściągać z niej ubranie.
Raport policji z 2 stycznia br. zaprzecza słowom szefa policji
Lecz nie tylko wypowiedzi policjantów zaprzeczają temu, co mówi szef kolońskiej policji Wolfgang Albers.
Redakcja "WamS", jak pisze portal "Die Welt", jest w posiadaniu 6-stronnicowego raportu, który otrzymali przełożeni policjantów 2 stycznia br.
Z tego dokumentu wynika również, że sprawcami w większości byli mężczyźni ubiegający się w Niemczech o azyl. Podczas kontroli tożsamości większość z nich mogła wylegitymować się tylko dokumentem osoby występującej o azyl przy rejestracji przez Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców. Z reguły ludzie ci nie mieli innych dokumentów. W raporcie o czynnościach policyjnych podczas nocy sylwestrowej mowa jest o wylegitymowaniu 71 osób, zatrzymaniu 11 i 32 zgłoszeniach o czynach przestępczych. Poza tym cztery osoby aresztowano. Informacje te są udokumentowane w centralnym systemie rejestracji policyjnej.
Związek zawodowy policji: "Wśród sprawców na pewno byli imigranci"
Arnold Plickert, przewodniczący związku zawodowego policji GdP w Nadrenii Północnej-Westfalii, w rozmowie z "WamS" bierze w obronę kolońskich policjantów. Zarzut ministra spraw wewnętrznych de Maiziere'a, jakoby kolońska policja niewłaściwie działała, uważa za niesprawiedliwy.
- Nie jest prawdą, że policja w sylwestrową noc nikogo nie zatrzymała, ani nie aresztowała. Nieprawdą jest także, że nie było kontroli dokumentów. Według moich informacji było co najmniej 80 przypadków kontroli dokumentów, zatrzymań czy aresztowań - mówi Plickert.
Związkowiec broni także tego, że kolońscy policjanci ujawnili prawdę dziennikarzom.
- Bardzo dobrze rozumiem, że koledzy tylko anonimowo przekazali prasie informacje. Chcieli skończyć z krążącymi mylnymi informacjami i chcieli się bronić. Niektórzy funkcjonariusze powiedzieli mi, że czują się, jakby to oni byli sprawcami - dodał.
Szef związku zawodowego GdP w Nadrenii Północnej-Westfalii powiedział także, że błędna jest informacja, jakoby nic nie wskazywało na to, iż to imigranci byli sprawcami ekscesów.
- Wielu kolegów mówiło, że szereg kontrolowanych mężczyzn przedkładało dokumenty, jakie otrzymali od Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców. Czyli wśród sprawców musieli być imigranci - stwierdził.
Artyku? pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''


Komentarze
Pokaż komentarze