Jakiś czas temu natknąłem się na Salonie24 na wpis p. Jarosława Cyrankiewicza - "wykształconego, ale niepraktykującego zawodowego socjologa. Obserwatora i konsumenta polityki" jak sam o sobie pisze.
W tekście pt. "Pytanie o Polskę naszych marzeń" pyta swoich czytelników jaka wizja rozwoju kraju jest im najbliższa.
Zaproponował nastepujące koncepcje:
- Polska – członek UE określonej jako wspólnota zarówno gospodarcza jak i polityczna,
- Polska – członek UE określonej jako wspólnota tylko gospodarcza,
- Polska – pozostająca w stanie Splendid Isolation zarówno od UE, jak i Rosji,
- Polska jako stan USA,
- Polska skonfederowana z Ukrainą,
- Polska ABC z granicami nad Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym,
- Polska - lider Europy Środkowo-Wschodniej,
- Inne wizje?
W moim odczuciu za sam fakt zapropnoowania takiej dyskusji należą się temu Panu wyrazy szacunku.
Pozostaje tylko ubolewać, że nie spotkało się to praktycznie z żadnym odzewem blogoiczów Salonu24.
Zaledwie 2 wpisy pod jego tekstem to jednak o wiele wiele za mało.
Jak pokazuje życie o wiele większą poczytnością i bogactwem komentarzy cieszą się kolejne (moim zdaniem idiotyczne) wpisy o sondażach wyborczych, słowach agresywnych polityków, beznadziejnych i niekonstruktywnych kłótniach, plotkach i politycznych spekulacjach. To jednak ludzie lubią najbardziej. Niestety.
W powszechnej opinii dyskutowanie o ideach, o przyszłości, o rozwoju naszego kraju jest trudne. Mimo to uważam, że powinno się próbować. Nawet kiedy nie ma się odpowiedniej wiedzy to przecież po swojemu można napisać co się na ten temat sądzi. Sam jestem tego dobrym przykładem.
Teoretycznie moje wykształcenie nie pozwala mi wypowiadać się na tematy tak złożone jak rozwój naszego kraju, jednak się tego podejmuję. Staram się nieustannie kontrofntować swoje osobite spostrzeżenia z doniosłymi ideami rozwoju Polski.
W związku z powyższym postaram się odpowiedzieć, które z koncepcji zaporponowanych przez Cyrankiewicza są mi najbliższe.
Uważam, że Polska powinna dążyć do zdobycia pozycji lidera w naszym regionie, proponując nieformalne przewodnictwo nad krajami byłego bloku postsowieckiego. Stanowić to powinno niejako alternatywę wobec polityki Unii Europejskiej, w której przecież Polska powinna nadal pozostać. Z czasem taka polityka powinna doprowadzić do tzw. Polski ABC czyli takiej Polski, której wpływy i zasięg geopolityczny rozpościerałby się między trzema morzami: Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym.
I jakbym tego profesjonalnie nie potrafił określić, zależy mi na budowaniu Polski neojagiellońskiej, która choć pozostaje w granicach piastowskich formalnie, fizycznie - administracyjnie to jednak mentalnie, nieformalnie rozpościera swoje wpływy na teranach, które kiedyś obejmowała. Nie chodzi mi o fizyczną dominację ale o rangę ważności jaką Polska powinna posiadać na obszarze, z którym jest związana historią w sposób szczególny.
Wiele osób zapewne może się oburzać. Rozumiem, że czasy zaborów, potem II wojna światowa i komunizm skutecznie zniszczyły aspiracje Polaków do posiadania silnego kraju o szerokich wpływach, które de facto Polska do XVIII w. posiadała, niemniej warto do tego dążyć. A na dowód tego, że to jest możliwe zawsze można przedstawiać wyprawę prezydenta Kaczyńskiego do Gruzji kiedy to stał się on w pewnym sensie reprezentatem naszego regionu w bronieniu kraju dążącego do wolności, a raczej rozpaczliwie o nią walczącego. Wtedy, podczas wojny w Gruzji zrodziła się iskierka nadziei a z czasem przeświadczenie, że takie coś jest możliwe. Szkoda, że polityka Tuska tak brutalnie zmarginalizowała to wydarzenie.
Zapewne osoby, które się ze mną nie zgodzą, a które z pełną aprobatą zgadzają się z polityką premiera Tuska odpowiedzą, że najlepszą i realizowaną z profesjonalnym zacięciem jest koncepcja:
Polska – członek UE określonej jako wspólnota zarówno gospodarcza jak i polityczna.
Według mnie to bzdura.
Europa bowiem to kontynent bardzo różnorodny i wszelkie próby unifikacji tego obszaru pod względem gospodarczym i politycznym nie mają sensu. Owszem, takie kraje jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania mogą sobie taką unię tworzyć, ale Polska ze względu na nasze położenie, historię i potencjał tylko traci przynależąc do takiego układu.
Polskie położenie i potencjał przemawiają za tym, abyśmy sami budowali wokól siebie struktury, które doprowadzą do rozwoju cywilizacyjnego naszego kraju i regionu. To oczywiście jest zadanie o wiele trudniejsze niż "bezbolesne" wsiąknięcie w struktury unijne. Takim państwom jak Niemcy czy Rosja nie mieście się w głowie, że między nimi mógłby wyronąć geopolityczny gigant z własną strefą wpływów, własnym zdaniem i autorytetem na skalę reiognalną a nawet światową. Za każdym razem kiedy Polska takim "siłaczem" się stawała, nasi "drodzy" sąsiedzi przystępowali do działań mających na celu zniweczenie polskich starań. I nie będę tego popierał żadnymi argumentami tylko odsyłam do historii.
Na drodze w budowaniu silnej pozycji naszego kraju stoi również koncepcja Polski jako kolejnego stanu USA.
W pewnym sensie jest to prawda. Polska powinna zacieśniać stosunki ze Stanami Zjednoczonymi jak tylko się da. Moim zdaniem nie ma żadnej obawy, że straci przez to swoją suwerenność. Na jakiś tam sposób powinniśmy dążyć do tego, żeby stać się nieformalnym stanem Stanów Zjednoczonych w sensie tworzenia wsparcia, uczenia się demokracji od najlepszych.
Ale nawet jakby zadowolić się rzekomym relizowaniem koncepcji: Polska jako cześć wspólnoty UE to czy w rzeczywitości jest to ta koncepcja, która gwarantuje nam szybki rozwój? Raczej nie, bo Polsce potrzeba rozwoju skokowego a nie ścigania się z państwami, których właściwie nigdy nie dościgniemy, gdyż starowaliśmy z 50-letni opóźnieniem. Gdyby jeszcze ta koncepcja była realizowana naprawdę rzetelnie, twardo i profesjonalnie to możebym się zgodził, ale przecież tak nie jest. Nie mamy ani silnej pozycji w Unii, ani nie zanosi się, żebyśmy ją mogli mieć w najbliższym czasie (nawet w perspektywie 20 lat).
Cyrankiewicz pyta także czytelników o inne koncepcje. I rzeczywiście inną konepcją jest Polska jako tuskowe tuiteraz, co w gruncie rzeczy sprowadza się do bylejakości, uległości, wpatrzeniu w Niemców jako naszego unijnego mentora i co pokazały ostatnie miesiące także podporządkowaniu Rosji, która odnawia swoje wpływy w naszym regionie z "imponującą" skutecznością.
Tak więc reasumując na chwilę obecną mamy źle realizowaną koncepcję Polski jako członka UE będącej efektem koncepcji tuiteraz Tuska oraz schowaną głeboko do szuflady, piękną i szlachetną ideę Polski neojagiellońskiej. Nad tym faktem można ubolewać, jednocześnie głosując na ludzi, którze po dojściu do władzy będą mieli aspiracje i odwagę do dokonywania zmian.



Komentarze
Pokaż komentarze (54)