Cokolwiek złego można powiedzieć i napisać o środowisku GazWybu, trzeba z uznaniem pochylić głowę, że niektóre ludzkie losy nie są im obojętne. Zgodnie z przykazem Najwyższego, należy za wszelką cenę bronić "ludzi honoru" przed wściekłymi atakami domorosłych lustratorów, którzy nie rozumieli specyfiki tamtych czasów.
Dlatego nietrudno zgadnąć było, że reminescencją procesu Turowskiego będzie tekst w rubryce "komentarze", czyli w formie krótkiej instrukcji dla czytelników, co należy myśleć i powtarzać w młodym, wykształconym towarzystwie. Sprawa okazała się poważna, bo edukacją zajął się sam redaktor Czuchnowski, który byle jakich tematów nie rusza, a jego nazwisko powinno gwarantować miłośnikom GazWybu, że kwestia jest gardłowa i powinni bardziej niż zwykle wytężyć uwagę i chłonąć Prawdy Objawione jak śródziemnomorskie gąbki.
GazWyb jest przewidywalna jak angielska pogoda - już w tytule witają znajome słowa "kompromitacja" i "IPN" (tak jak niegdyś w Norymberdze, jak i teraz dla Czerskiej powinien być uznany za organizację zbrodniczą i odpowiedzialną za zbrodnie przeciwko czerwonej ludzkości). Rzecz jasna, tekst zaczyna się od podśmiechujek, jak to prokuratorski moloch (zbyt liczny, pełna zgoda) ipeenowski odkrywał agentów wśród funkcyjnych "w wodociągach Ziemi Cieszyńskiej". Och, ha ha. Rzeczywiście, są pewne instytucje w których po prostu nie wypada lustrować, bo to za śmiesznie brzmi - Wodociągi, Cyrk Europa, Ciągarnia Drutu. Nuże, kapusiowska hołoto, ciągnijcie w takie miejsca, a niezasłużona (wszak w większości mówiliście "nieistotne szczegóły") kara was nie dosięgnie.
Najweselszym fragmentem komentarza pana Czuchnowskiego jest z pewnością pełne świętego oburzenia oskrażenie IPN o "zdemaskowanie" Turowskiego, który pracował w Moskwie wykonując zlecenia dla Agencji Wywiadu. Istotnie, agent PRL-owskiego wywiadu, mający w telefonie setki numerów do moskiewskich przyjaciół z dawnych lat może czuć żal, że zmuszono go do zrzucenia maski konspiratora. A ruski kontrwywiad drapie się po głowie, i zastanawia, jak to możliwe, że ten były szpieg, któregośmy sami wykształcili, dalej jest szpiegiem. Pieskie czasy!
A doskonałym podsumowaniem całej filozofii GazWybu (czyżby odręczny dopisek przechodzącego akurat w pobliżu Nauczyciela?) jest wieńczący komentarz zapis: "Wyrok wczorajszy nie pozostawia już wątpliwości: ta sprawa nigdy nie powinna trafić do sądu, a postępowanie lustracyjne nie powinno się odbyć".


Komentarze
Pokaż komentarze (7)