"Silni ludzie" nie wyniosą Glapińskiego z NBP. Tusk porzucił pomysł rozliczenia

Redakcja Redakcja Rząd Obserwuj temat Obserwuj notkę 57
Zagraniczny Bloomberg donosi, że Adam Glapiński nie zostanie postawiony przed Trybunałem Stanu i najpewniej dokończy swoją kadencję na fotelu prezesa NBP. Powód? Ryzyko dla rządu przed utratą wiarygodności na rynkach finansowych. Donald Tusk w kampanii wyborczej zapowiadał wyniesienie Glapińskiego przez "silnych ludzi" z jego gabinetu. Odwołał jednak akcję rozliczenia szefa banku centralnego.

Postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu było jedną z głośnych zapowiedzi Koalicji Obywatelskiej w kampanii wyborczej do parlamentu w 2023 roku. Premier Donald Tusk oskarżał wówczas Glapińskiego o upolitycznienie banku centralnego i zapowiadał jego rozliczenie konstytucyjne. Mówił nawet o siłowym wariancie. 

Glapiński miał zostać wyprowadzony 

- Wiecie, że prawnicy zamówieni przez prezydenta Dudę, napisali mu ekspertyzy, z których wynikało, że wybór Glapińskiego na tę kadencję jest nielegalny. Wystarczyłaby dużo mniejsza wątpliwość, żeby gościa wyprowadzić przez silnych ludzi z NBP-u i ja to zrobię, jak to wam gwarantuję - opowiadał lider KO w 2022 roku. 

Bloomberg, powołując się na swoje źródła, informuje, że po ponad dwóch latach sprawa ugrzęzła. Według agencji, rządzący doszli do wniosku, że dalsze forsowanie Trybunału Stanu dla prezesa NBP przyniosłoby niewielkie – jeśli w ogóle – korzyści polityczne, a potencjalne koszty mogłyby okazać się znacznie większe. Polska zmaga się obecnie z jedną z największych luk budżetowych w Unii Europejskiej, a potrzeba finansowania deficytu zwiększa wrażliwość rządu na reakcje rynków obligacji.

Zawierucha wokół NBP mogłaby osłabić perspektywy gospodarcze i zrazić inwestorów, szczególnie w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych i prognozowanego wzrostu poparcia dla ugrupowań prawicowych. W takiej sytuacji stabilność instytucjonalna NBP nabiera dla rządu szczególnego znaczenia. 


Zarzuty nad Glapińskim wciąż wiszą

Choć temat Trybunału Stanu miał zejść na dalszy plan, formalnie nie został zamknięty. Wniosek wobec Adama Glapińskiego obejmuje osiem głównych zarzutów, w tym dotyczących jego aktywności politycznej przed wyborami parlamentarnymi oraz rzekomego wprowadzenia w błąd opinii publicznej co do wyników finansowych NBP za 2023 rok.

Równolegle nadal toczy się parlamentarne postępowanie dotyczące domniemanych nadużyć prezesa banku centralnego. Komisja sejmowa zachowuje możliwość skierowania wniosku do prokuratury, jeśli uzna to za zasadne. 


Zakulisowe rozmowy o składzie zarządu NBP

Bloomberg zwraca również uwagę na trwające rozmowy pomiędzy rządem a Adamem Glapińskim dotyczące zmian personalnych w kierownictwie NBP. Prezes banku centralnego ma zabiegać o zgodę premiera na powołanie swojej bliskiej współpracowniczki Martę Kightley na drugą kadencję na stanowisku wiceprezeski.

Jednocześnie do zarządu NBP mogą dołączyć dwaj członkowie Rady Polityki Pieniężnej – Przemysław Litwiniuk oraz Ludwik Kotecki. Obaj zostali wybrani do 10-osobowej RPP przez obecną koalicję rządzącą.

Zmiany są tym bardziej prawdopodobne, że kadencje dwóch dotychczasowych członków zarządu NBP kończą się jeszcze w tym roku: Piotr Pogonowski odejdzie w marcu, a Adam Lipiński w listopadzie. Konstytucyjnie gwarantowana kadencja Adama Glapińskiego w banku centralnym upływa 21 czerwca 2028 roku.  

 

Fot. Adam Glapiński, prezes NBP/PAP

Red. 


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj57 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (57)

Inne tematy w dziale Polityka