Unia Europejska w całej swojej rozrośniętej ponad ludzką miarę krasie rzuca grubymi zwitkami banknotów w wyciągnięte łapy organizacji chroniących prawa człowieka, których też swoją drogą namnożyło się jak królików w Australii. Nic dziwnego w zasadzie - zaproszą człowieka do mediów, pozwolą poburczeć swoje truizmy, a kaska płynie, i niech spróbuje przestać, podniesie się larum, sypną się gromy.
Są jednak momenty, kiedy brukselska hydra przez przypadek pokaże jedną ze swoich pragmatyczniejszych głów - jakże inną od tych roześmianych, życzliwych krawaciarzy załamujących ręce na ekranach i apelujących o pomoc "wykluczonym" i "prześladowanym". Bo, jak mogą zaświadczyć europosłowie (jeśli akurat nie są zajęci obecnością na blogach), tym, co naprawdę liczy się na europejskich korytarzach jest kasa, Misiu, kasa. Misiek Kamiński też pewnie o tym wie, skoro użycza ksywy na slogan.
Nie ma nic zdrożnego w tym, że państwo chce zarabiać, a jeśli może robić to okazyjnie to droga wolna. Nie było jeszcze w światowej historii kraju przekładającego moralność nad zarobek - takim zdawała się rodzić Polska, niestety Donald Tusk odwołał ostatnio Miłość i zasilił z powrotem szeregi bezdusznych rekinów. No cóż, taka potrzeba chwili w czasach kryzysu.
Nie może więc dziwić, że Słowenia powiedziała "takiego wała" i zaprotestowała przeciwko sankcjonowaniu białoruskiego oligarchy, niejakiego Czyża, który między innymi zajmuje się robieniem interesów z tą właśnie Słowenią. Na wciągnięciu Czyża - aktywnie pompującego walutę w reżimowy krwioobieg - na europejską czarną listę bardzo zabiegała Polska, z nieudanym jak widac skutkiem. Najpewniej dysponująca szalonymi możliwościami sprawczymi w Unii szósta siła Kontynentu nie chciała po prostu zawczasu ukazywać wachlarza swoich wpływów.
Jak widać, wszystko w Brukseli ma swoją cenę, acz podkreślić trzeba sprawiedliwą zasadę, że nawet jeden malutki, górski kraik może zablokować najuczciwszą decyzję swoim stanowczym weto. Jak skończyło się dla Rzeczypospolitej pozwalanie byle jakiemu sejmowemu szlachciurze na wykrzyknięcie tych słów - wiadomo. Toteż i Unii oszałamiającej kariery nie wróżę. A Radka Sikorskiego gorąco namawiam, by i on czasami odważył się powiedzieć "nie". O interesy kraju trzeba dbać - dali Nam Słoweńcy przykład.
189
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (7)