Jako, że Premier nakazał oszczędności, a ceniony ekspert od infrastruktury i transportu Sławomir Nowak robi wszystko, byleby zmazać hańby poprzednika (i nie podpaść Tuskowi choćby cieniem podejrzenia o spółdzielczość), wykoncypował oto ponad milion złotych oszczędności złupionych na żywym, przewoźniczym organiźmie.
Plan znikania przedstawicielstw Nowakowego resortu za granicami został już wprowadzony w życie - znikać będą w takim tempie, jak znaki zapytania o Smoleńsk w raporcie Millera (czyli co stronę). Każde przedstawicielstwo jest czymś na kształt ambasady dla przewoźników - oprócz kolesiów, znajomych znajomych i rodziny z pewnością znajdują tam miejsce i prawdziwi fachowcy, służący rzeczową pomocą.
Pal licho Berlin i Bratysławę, ale niepokój wzbudza likwidowanie placówek na Wschodzie, gdzie opiekuńcze (hehe) macki Unii Europejskiej nie sięgają. Likwidowanie agendy w Moskwie można jeszcze wytłumaczyć odwieczną przyjaźnią, jaka łączy nasze Narody, i ciągłą gotowością rosyjskiej administracji do pomocy Polakom w najdrobniejszej sprawie. Dziwi natomiast skasowanie placówki na Ukrainie, zwłaszcza w świetle Euro, kiedy ruch zachód-wschód będzie aż furczał. A może wiecznie uśmiechnięty Ziomal wie coś, czego my nie wiemy?
Całe to zamieszanie zdziwiło członków komisji sejmowej ds. transportu, bowiem nie mieli dotąd okazji być zaszczyconymi przez przybycie Herkulesowego Torsu i przedstawienie im choćby marginalnych planów resortu na nadchodzącą kadencję. Trudno się Nowakowi dziwić - chłop objeżdża całą Polskę, w błysku fleszy macha łopatą, tnie wstęgi jak opętany, a przecież się nie rozdwoi.
Najśmieszniejsze jest to, że PO, starannie podkreślająca swoją troskę o przedsiębiorczość i biznes ot, tak po prostu lekką ręką rzuca kłody pod koła firmom transportowym. Chcecie handlować? To sami kombinujcie, wszak podobno przedsiębiorczy jesteście z definicji. A taki milionik przyda się jak znalazł do rozbudowy gabinetu politycznego, wszak ziomale Ziomala z Młodych Demokratów aż przebierają nogami, byleby się do stołków przyspawać. A piękne autostrady na Euro (albo tuż po, bez pośpiechu) aż proszą się o rozdawanie nagród.
Tylko trochę wypruwających sobie żyły na wschodnich bezdrożach kierowców żal. Oj tam oj tam. Ileż to może być głosów w skali kraju?
401
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)