trescharchi trescharchi
1292
BLOG

Tusk sprawdził Nowaka - dwa minusy dały plus?

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 17

Nie będę ukrywał - na ten pojedynek tytanów czekałem chyba najbardziej z całego przeglądu resortów, jaki obwołał premier. Heroiczne starcie antycznych herosów musiało być prawdziwą przygodą intelektualną, i aż dziw bierze, że usiedli jak cywilizowani ludzie, miast pokrzyrzeć do siebie grając w gałę. Naprawdę - ministra Mucha w swojej niekompetencji jest bardzo przewidywalna, zawsze mniej więcej da się określić kiedy się zbłaźni (patrz: każdy kontakt z mediami), natomiast Nowak to urocza efemeryda - raz coś chlapnie, a raz nie. Próbuje go doścignąć Arłukowicz, ale na tego głównie buczą - i "agent" TVN (mam nieodparte przeczucie, że w rządzie jest ich o wielu więcej) dojść do słowa zbytnio nie może.

Dlatego słowa Donalda Tuska odnośnie Nowakowego resortu zasługują na uważne pochylenie się nad nimi - choćby dlatego, by po raz kolejny przekonać się o beznadziejności merytorycznej premiera i otoczenia. Oto na przykład Tusk z Nowakiem chcą przekonywać ministra finansów do bardziej elastycznego spojrzenia na ceny przejazdu po autostradach. Na pierwszy rzut oka - znakomicie. Na drugi rzut (uzupełniony o krótki kurs czytania międzywierszem) słowa "przekonywać" i "elastycznego" wskazują mglistą przyszłość całej gadki-szmatki. Ale niechże ludzie się pocieszą - "wadza" pochyla się nad ich problemami i jakby co, wszystko będzie winą złego Jana-Vincenta.

Potem nadchodzą spóźnione deklaracje, czyli coś, co Tusk opanował do perfekcji. Polega to z grubsza na tym, że z rozczulającym uśmiechem, jak gdyby nigdy nic, opowiada że gro dróg nie będzie gotowe na Euro. Oczywiście, ani słowa, że kiedyś obiecywaliśmy, zapewnialiśmy, że Polska w budowie. Wszystko płynie swoim niespiesznym, polsko-przetargowym rytmem i pogódźcie się z tym, drodzy wyborcy, bo alternatywy i tak nie macie. Ślicznym podsumowaniem quasi-kajania się premiera są określenia typu: "później, niż chcieliśmy" czy "bój o przejezdność".

Wreszcie Tusk postanowił pochwalić się, jaka to polska kolej (konkretnej spółki z tysiąca nie wymienił) jest punktualna. Dla starszych - będzie to miła podróż sentymentalna, dla młodszych - tak właśnie brzmiał gierkizm w czystej nowomowie: "Obaj (tj. Ziomal i jego pomagier - przypis mój) poinformowali mnie o czymś, co brzmi aż nieprawdopodobnie, że uzyskaliśmy poprzez racjonalizację rozkładów jazdy pociągów rekordowy jak na polskie standardy poziom punktualności pociągów". O tak, dokładnie takich słów użyłby pierwszy sekretarz, a plenum poderwałoby się z krzeseł Kongresowej i zaintonowało burzę oklasków.

Taka refleksja mnie naszła - sądząc po niezdrowym podnieceniu mediów takimi nic nie znaczącymi pogawędkami w KPRM, Tusk, rozpaczliwie wypatrujący tematów zastępczych poważnie przemyśli, a potem wprowadzi w życie kwartalny przegląd ministerstw, żeby dzienniarskiemu ludkowi nie zabrakło chleba i igrzysk. Smuci mnie to z jednej strony, bo Polska pogrąża się coraz bardziej w kolesiowskiej bylejakości, a z drugiej - raduje, bo jak na świeczniku widać "poziom" przygotowania co poniektórych do rządzenia.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka