trescharchi trescharchi
408
BLOG

Leszek Miller to pantoflarz.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 3

Zawiódł mnie Iron Chancellor, oj zawiódł dokumentnie. Nawet bez plotek niejakiej Anastazji P. Miller jawił mi się jako typowo PZPR-owski macho- dywan na klacie, "Klubowe" w kącie ust, wódka żłopana ze szklanek, baby do kuchni a mężczyźni do Moskwy. Czasy się jednak zmieniają, i to, co niegdyś było kanonem obowiązujących zachowań, obecnie - w świecie rozbuchanej feminizerii z którą trzeba w dodatku współpracować - nie przejdzie.

Ponieważ kondycja polskiego wyrobu lewicopodobnego jest jaka jest (a palikociarnia łypie pożądliwym - jakkolwiek dwuznacznie brzmi to w wypadku tej gromadki - okiem na tradycyjnie czerwony elektorat), imać się trzeba wszelkich sposobów, by notowania poprawić. Miller też jest jaki jest, ale ma więcej energii do działania niż słusznie strącony w niebyt Napieralski - który wchodząc do tartaku pozostałby niezauważony, doskonale zlewając się z balami drewna.

Leszek Miller, z wdziękiem podstarzałego amanta adoruje więc rozchichotane kobietki, proponując obchodzenie Dnia Kobiet jako święta państwowego. Ano cóż, można rzec, gdy kobieta kochana i szanowana, to każdy Jej dzień jest świętem (coś jak z Walentynkami), ale jeśli ktoś potrzebuje się dowartościować i zebrać kwiatka...Na specjalnie zwołanym sejmiku kobiet lewicy(czy była Lwica lewicy?ktoś wie? czy jednak musi nosić obrączkę na nodze?) były premier pokadził paniom, wypowiadając miłe frazesy o przeciwstawianiu się przemocy wobec nich (a przy tym z iście czerwonym pazurem warknął, że "...przemoc może mieć rumianą i dobrotliwą twarz proboszcza...").

Drobnym zgrzytem (zwłaszcza dla uszu) była osoba organizatorki - Joanna Senyszyn chce, by sejmik zaapelował o ogłoszenie roku 2014 (to dopiero prowokacja - rok Mistrzostw Świata) rokiem walki z przemocą (walka z przemocą, jak to brzmi!) wobec kobiet, plus milion podpisów z żądaniem ustanowienia dyrektywy przeciwko tejże przemocy. Znając pomysłowość i "wrażliwość" Unii Europejskiej taka dyrektywa może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Potem nastąpiła totalna krytyka systemu emerytalnego i propozycja zastąpienia go lepszym, bardziej socjalnym systemem w imię "sprawiedliwości społecznej" - nie zapominajmy, że każda partia w Polsce ma swoją definicję sprawiedliwości. Aha, i Leszek Miller obiecał, że w jego przyszłym rządzie (takowy nastąpi, gdy wprowadzi się najuczciwszą ordynację - losowanie zwycięzców) kobiety dostaną połowę ministerialnych tek.

Tak się zastanawiam, przecież wszystkie kobiecy lewicy i feminoidy mają nad wyraz rozwiniętą miłość własną. Jakby tak zamknęły na chwilkę buzie, przycupnęły w spokojnym miejscu i na chłopski rozum podumały, czy wszystkie poronione ustawy parytetowe i podlizywanie się obietnicą równego podziału stanowisk nie są w gruncie rzeczy tym, przeciwko czemu gardłują. Prowadzeniem za rączki biednych, krzykliwych sierotek którym nie starcza talentu i pracowitości do wywalczenia tego, co ich.

Zastanówcie się, drogie Panie, czy nie jesteście kiwane przez starego czerwonego wyjadacza. I czy jak wam w oczy plują, to nie zwalacie winy na deszcz. Pani doktoro ministro nie była wprawdzie na tym spotkaniu, ale też powinno dać jej to do myślenia. Chociaż, im częściej słucham ministry, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że rozchodzi się o jakiś przegrany zakład. Parytety nie mają tu nic do rzeczy. Kompetencje oczywiście też.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka