trescharchi trescharchi
810
BLOG

"Sen o Warszawie" Hanny Gronkiewicz.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 16

Wszyscy lubimy marzenia senne, które się spełniają. Nie lada farciarą jest zatem wiceprzewodnicząca PO, której sen trwa już dwie kadencje i kto wie co dalej. Z wizyt w TOK FM - których pani Waltz dostępuje chyba najczęściej ze wszystkich włodarzy miast w Polsce - przeziera radość pani prezydent i śmiałe planowanie dalszych reform na stołecznym organiźmie.  Nie będę strzępił palców po próżnicy - Warszawiacy wiedzą, jak idyllicznie wygląda życie pod światłymi rządami HGW, a ludzie spoza stolicy niech sobie poczytają miejskie fora. Proszę się tylko przygotować na spore nagromadzenie wulgaryzmów.

Po niedawnej - wepchniętej pod dywan i przykrytej cudownym świętem Stadionu Narodowego - aferze z nieadekwatnymi do zasług nagrodami dla burmistrzów dzielnic (zarazem kolegami partyjnymi) nadciąga kolejny skandal. Tym razem do tajemniczych kancelarii prawnych płynie dostatnia rzeka zamówień z Ratusza. W ciągu roku miasto potrafi wydać na tajemnicze ekspertyzy grube miliony złotych (mówi się o kilkudziesięciu), pomimo posiadania własnych prawników, radców prawnych, etc., etc.

Skąd nadmiar tajemniczości? Ano stąd, że warszawski Ratusz nie chce ujawnić, jakim konkretnie kancelariom płaci i jakież to skomplikowane kwestie wymagają horrendalnie drogich opinii prawnych z zewnątrz. Wieść gminna niesie, że stołeczna Platforma jedna sobie w ten prosty sposób (i nie za swoje) przychylność palestry, co istotnie niebawem może się przydać. W rzadkim współdziałaniu SLD i PiS starały się namówić urzędników na wynurzenia i transparentność, niestety nadaremnie. W głosowaniu nad wnioskiem o skierowanie umów do komisji rewizyjnych PO stanowczo ten pomysł odrzuciła - bo nie i już, pocałujcie nas wszystkich.

Jako Warszawiaka (chociaż z importu) boli mnie takie przedstawianie sprawy. Jasne, ze świecą szukać "jedynego sprawiedliwego" samorządu w Polsce, gdzie nie dochodziłoby do machlojek, gdzie "reprezentanci społeczności" o miernych możliwościach, a wielkich aspiracjach nie szukaliby okazji do nagłego wzbogacenia siebie i kolegów, ale Warszawa powinna być przykładem. Pal licho, że rozchodzą się gdzieś miliony - można znaleźć dziesiątki innych perełek w budżecie, które skutecznie drenują miejską kiesę. Od tych kilkudziesięciu baniek miasto wydatnie nie zbiednieje. Chodzi o przykład, o reprezentatywność. Walką o stołeczny Ratusz pasjonują się wszystkie media w Polsce - od Rzeszowa po Szczecin. Jako samorząd samorządów, Warszawa winna być żoną Cezara. Zarówno pani prezydent, jak i jej otoczenie nie dorośli do swojej roli, traktując miasto jak partyjny folwark. "Po nas choćby potop".

Przy dowiadywaniu się o takich ordynarnych przekrętach i nieposzanowaniu dobra publicznego najbardziej żal mi śp. Władysława Stasiaka. To byłby mój - i pewnie nie tylko mój - prezydent Warszawy, skrojony na Jej miarę jak u najlepszego szewca. Niestety, nie będzie.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka