Dlaczego nie? Już zacny film Briana de Palmy pokazał, że nawet w Ameryce Alphonse'a Capone znajdzie się kilku sprawiedliwych, nieprzekupnych ludzi gotowych walczyć o lepsze jutro za wszelką cenę. Żeby nie zepsuć efektu nie wspomnę, jak skończył Eliot Ness. Czy i w Rzeczpopospolitej, toczonej podobnymi chorobami jak nasi jankescy bracia (przypomina mi się skecz Tey'a - "wize, wize...!" - "ja was też wize! i poszedł") - korupcją, niejasnymi powiązaniami biznesu z polityką, aferami, słabością państwa, nie sposób wskazać trzech, czterech prokuratorów (naturalnie, należy odebrać im broń i zakazać przeprowadzania konferencji prasowych) gotowych rozwiązań smoleńską matnię od początku do końca?
Gdyby grupka takich nadwiślańskich Nietykalnych się ukonstytuowała, to mogłaby uderzyć w najsłabsze ogniwo rządowego łańcucha milczenia - czyli Arabskiego, szefa Kancelarii Premiera w randze ministra. Abstrahuję naturalnie od tego, że obecność w KPRM człowieka, który startując w wyborach nie zdołał przekonać ludzi, żeby zaufali mu mandatem jest nieco dwuznaczna. Jak się Arabskiego słucha, jak się widzi te rozbiegane oczka i krople potu na czole (Chlebowski byłby dumny) - ani chybi da się odczuć, że ten człowiek jest na granicy "pęknięcia" i dobry śledczy przycisnąłby go bez trudu. Dałoby się Arabskiemu nową tożsamość, nową pracę (do czegoś musi się nadawać, nie tracę wiary), chirurg zmieniłby oblicze ministra nie do poznania, i wespół z rodziną zamieszkałby nie niepokojony w spokojnym miejscu. Już dziś dla większości Polaków jest całkowicie anonimowy, więc nie spodziewam się większych problemów.
W zamian Arabski musiałby się rozgadać jak przekupka na targowisku. Oczywistym jest, że w sprawie Smoleńska minister pełnej prawdy nie mówi i wiele spraw przemilcza - czemu nie należy się dziwić, bo sam ma bardzo, bardzo wiele za uszami. Tego typu ludzie nie należą do najodważniejszych - gdyby tak zagwarantować mu nietykalność (niech ma, trudno), nie zapraszać go na potańcówki OHP, kontrolować przewody hamulcowe w limuzynie - może sypać. Nie mnie osądzać, jaki był rzeczywisty przebieg wydarzeń 10 kwietnia, prywatne domysły zachowam dla siebie. Ale jestem głęboko przekonany, że Arabski jest kluczem, lub też wytrychem, potrzebnym do uchylenia drzwi, za którymi kryje się prawda i tylko prawda. Tym smutniejsze jest, że urzędnik publiczny wybrał lojalność wobec kogoś, a nie wobec państwa.
Wypadałoby zaproponować coś Arabskiemu, i to szybko. Inaczej w dalszym ciągu będziemy skazani na kompromitujące tłumaczenia się ministra, jak to aktualne po kontroli NIK-u. Ciężar argumentów, skala zaprzeczeń i wycofywania się rakiem gołym okiem pokazują, że Arabskiego do zabrania głosu zmuszono, i pod przymusem wyszło tak, jak wyszło. Niestety, obrażasz pan naszą inteligencję, panie ministrze. Ale cóż my, szaraczki, zrobić panu możemy? Mandatu nie daliśmy, a i tak trwa pan u władzy w najlepsze.
544
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (15)