trescharchi trescharchi
2655
BLOG

Rząd machnął ręką na Katyń.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 21

Aż chciałoby się napisać: Rzeczpospolita machnęła ręką na wspomnienie ofiar katyńskich, acz na szczęście to nieprawda. Gro ludzi wiedzących, czym jest troska o pamięć narodową pamiętało, pamięta i pamiętać będzie. A rząd...cóż. Musi to Polaka bardzo boleć, że od dwóch lat Katyń jest na dalszym miejscu, że i jedna, i druga strona skupiły się na katastrofie - jedni usiłują coś wyjaśnić, drudzy usiłują coś zaciemnić - dezawuując nieco kaźń polskich obywateli. Uwłaczające godności Państwa, żenujące kłótnie i przepychanki przypominają niebezpiecznie taniec na grobach. Gdzieś między młotem a kowadłem są ciche, niewadzące nikomu Rodziny Katyńskie, też potwornie okaleczone pod Smoleńskiem. Robią swoje, jak co każdy kwiecień, ale czy ich zadaniem jest branie na swoje barki ciężaru, które winien brać rząd?

Kolejna rocznica radzieckiej zbrodni już za miesiąc. Rodziny Katyńskie skupiają się w tym roku na budowie cmentarza katyńskiego w Bykowni. Dziennikarze próbowali zatem podrążyć, czy rząd kierowany przez historyka ma szerszy plan organizacji jakowyś obchodów. Założenie całkiem słuszne, skoro na przedwiośniu 2010 r. Donald Tusk aż przebierał nogami, byleby tylko do Katynia polecieć i wespół z kremlowskim czekistą przedefilować przed kamerami w imię "zgody". Widać, że bardzo mu zależało, aby uczcić pamięć pomordowanych. A w bieżącym roku ma być trochę inaczej, o dziwo. MSZ umył ręce od całej sprawy, odsyłając do kancelarii premiera. I posypał się swoisty łańcuszek św. Antoniego - tu Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (my? to pomyłka), tu Ministerstwo Kultury (my? a co my mamy do tego?), tu MON (wy znowu z tym Gawronem, chole...a, Katyń...nie, nic nie wiemy), to Kancelaria Prezydenta (tak, tak...no, profesor Nałęcz akurat jest w radio, także...).

I tak od Annasza do Kajfasza. Przyjazne państwo w pełnej krasie. A mówili kiedyś, że wszystko da się w jednym okienku załatwić. No, ale to była wypowiedź łączona z tą, że obniżymy podatki. Ostatnią nadzieją pozostała ambasada w Moskwie, niestety, na darmo. Wprawdzie przedstawiciele tak czy siak do Katynia zajadą, jak co roku, by złożyć wieńce, niemniej żadne zapotrzebowanie z Warszawy na vip-owską wizytę czy choćby większe uroczystości nie wpłynęło.

Rozumiem traumę Donalda Tuska po wizytach na tamtej przeklętej ziemi, nie wspominając o traumie Arabskiego i Grasia, którzy nie dość, że deptali po szczątkach samolotu, to jeszcze po nocy musieli wymyślać, którą bramą wyjechać a przy której zatrzymać Kaczyńskiego. Naturalnie, z czysto ludzkiej przyzwoitości - o co specjalnie Tuska nie podejrzewam - wizyty w takim miejscu powinny być corocznym obowiązkiem. I to wizyty na najwyższym szczeblu państwowym, nie posyłanie tam jakiejś delegacji z (o zgrozo!) Ministerstwa Kultury. To skandal, że choćby i kilku niższych urzędników ma zabraknąć.

Albo się mylę, i bardzo prędko się dogadają z Rosjanami co do terminu, składu osobowego i przebiegu uroczystości. Mają miesiąc. Szkoda, że nie ambasadoruje już w Polsce pan Grinin. Z nim każda sprawa szła szybko i jak po maśle.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka