trescharchi trescharchi
529
BLOG

Fryzjer Muchy, czyli bylejakość państwa polskiego.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 8

Smutno pisać takie rzeczy, kiedy człowiek po raz kolejny - który to już enty raz - przeciera oczy ze zdumienia i zastanawia się, co też stało się ze szczytnymi ideałami "Solidarności", zawłaszczanymi potem przez Bolesławów Zapomnianych, i innych - ot, ruch społeczny stał się tym, czym stała się Europa dla Napoleona, który nie wypowiadał się najlepiej o jej konduicie, ale za to zapowiadał, że może zrobić z nią co zechce.

Chyba najtrafniej ujął to śp. Jacek Kaczmarski w "Dwadzieścia lat później" - miał facet nosa, że wyczuł doskonałe analogie między dziełem Dumasa a "niepodległą" Rzeczpospolitą, w której po prostu zmieniły się ryjki przy korycie. Ba, teraz nawet chrząkają zupełnie tak samo jak poprzednie. Nie wspominając w obrastanie tłuszczem zaszczytów, Orłów Białych, etatów, etc, etc.

Wprawdzie Joanna Mucha z racji metryki nie mogła uczestniczyć w ruchu "Solidarności", ale działając w ruchu Unii Wolności z pewnością posłuchała wiele opowieści "kanapowych" rewolucjonistów z tegoż ugrupowania. Domyślam się też, że na licznych rządowych pogadankach nostalgiczne wspominki "Czasu Walki" zajmują niepoślednie miejsca. I ta ulepiona na niepodległościową modłę Joanna Mucha bez żenady psuje Kraj, zupełnie jak niegdyś znienawidzeni czerwoni. Ano, bo tak trzeba w dzisiejszych czasach, ot, bo koledzy prosili, ot, bo w tym rządzie i w poprzednich robili tak wszyscy.

Niżej podpisany, i masa innych blogerów - w mniej lub bardziej dyplomatycznej formie - wyśmiewali pomysł zatrudnienia zaprzyjaźnionego mistrza nożyczek w Centralnym Ośrodku Sportu. Joanna Mucha z uporem godnym lepszej sprawy broniła swojego protegowanego. Przez moment przeszło mi na myśl - kobieta kompromituje się na każdym kroku, ale przynajmniej trwa w swoim stanowczym zacietrzewieniu (proszę wybaczyć seksizm - panowie, zwłaszcza ci powracający raz w miesiącu w godzinach porannych doskonale wiedzą, o czym piszę).

Wszystko na nic. Imć Marek Wieczorek złożył rezygnację. Po iluś tam dniach rezydowania na skórzanym fotelu. Ba, ciekaw jestem, czy zdołał w ogóle wdrożyć się w zakres swoich obowiązków, czy jeno naznaczył swoją obecność tajemniczym rozbiciem służbowej limuzyny. Tajemniczym - bo firma nabrała wody w usta, nie wiadomo, kto, kiedy i jak skasował Szkodę, formalnie przynależną jemu.

Ciężko dobijać ranną Muchę, a i mizerykordii brak na podorędziu, ale ręce opadają. Broniłaś go Pani w pięknych słowach - że kompetentny, że wykształcony, że zgodził się pracować za takie psie (sic!) pieniądze. W swoim słowie pożegnalnym wyższy urzędnik Państwowy skamle, że odchodzi, bo trwają na niego "ataki medialne" i głośno skarży się, że pokłócił się ze swoim szefem, który ogranicza mu dostęp do jakichś dokumentów. I nie może robić tego, do czego został powołany. Więc nie, i foch, wracam do strzyżenia. A pani ministra niech sobie radzi z lawiną kolejnych kpin - bo już się pojawiają typu - ciekawe, ile premii weźmie, albo ciekawe, kogo zatrudni teraz.

Chyba istotnie, takie "delikatne" jednostki nie nadają się do rządzenia Państwem. Może być Pani z siebie dumna - dołożyła Pani kolejny kamyczek do wielkiej Piramidy Śmiechu, jaką dla ludzi jest ich Kraj. Śmieją się już z was (śmiech jest najgroźniejszą z broni!), nieszczęśni rządzący tak, jak z PRL-u. Tylko nowego Tey'a brakuje, ale w końcu objawi się jakiś odważniejszy kabaret, któremu niestraszny będzie ostracyzm "odzyskanej" TVP.

A ponieważ pora jest wieczorowa, a czerwona Rioja była wyjątkowo pieszczotliwa dla podniebienia, zakończę patetycznie - nie za taki Kraj nadający się tylko i wyłącznie do wykpiwania walczyli Pani protoplaści. I protoplasty, naturalnie.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka