trescharchi trescharchi
723
BLOG

Agonia małych sklepów.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 8

Jem magnez, jem multiwitaminę, i inne nierefeundowane świństwa - to pozwala mi, niestety, zachować dobrą pamięć. Niestety, ponieważ gdy zamykam oczy, to widzę uśmiechnięte twarze: Piskorskiego (wycięty), Gilowskiej (wycięta), Olechowskiego (wycięty), Palikota (khem, khem...) i Tuska (jeszcze trwa). Niczym w horrorze klasy B, głowy te tańczą przede mną opętańczo się śmiejąc, z okrzykami : "zadbamy o gospodarkę!" , "przedsiębiorczość jest dla nas najważniejsza!", "przyjazne państwo!" - te frazesy wymieniać można w nieskończoność.

Obietnice były takie, jakie są zawsze, a wykonanie też niewiele od dotychczasowych się różniło. Rząd przejawia masochistyczny ubaw, kierując znienawidzone nazwiska z opozycji pod Trybunał Stanu, bo od tego zależy przyszłość, dobrobyt, ba - fizyczne przetrwanie Naszego Kraju. Wygłodniała gawiedź rzuca się na temat zastępczy, jedni klaszczą, inni zachowują rozsądek, a ten i ów broni honoru Ziobry i Kaczyńskiego. Ostachowicz inkasuje kolejną premię i poklepanie po ramieniu przez Tuska. Życie toczy się dalej, swoim ustalonym PR-owskim rytmem.

A poza marmurowymi budynkami rządowymi trwa bezlitosna walka o przetrwanie małych sklepów, tak zwanych osiedlowych. Daleki jestem od powtarzania truizmów, że to inkubator życia społecznego, że to miejsca pracy, że to nierzadko tradycje rodzinne, że to lepsze traktowanie pracownika i klienta niż molochy z wózkami na monety. Wszystko to prawda. Ale liczby przemówią lepiej - wszak każdy urzędnik w obecnej Rzeczypospolitej wie, że to statystyka jest wszystkim, i wszystko jest jej przyporządkowane. Furda jakieś tam wymierne efekty pracy, ważne, jak rzecz wygląda w tabelce.

Otóż i liczby - w styczniu i lutym bieżącego roku sądy ogłosiły o 80 procent więcej upadłości małych sklepów niż w analogicznym okresie 2011. Tak tak, 80 procent. Sądy - a więc przyklepane, pieczątka przywalona, nie ma przebacz, nie ma odwrotu, pakujcie manatki, sprzedajcie lady chłodnicze, a Marysię po zawodówce - na bruk, niech ciągnie zasiłki od Państwa. Kto bogatemu zabroni rozdawać świadczenia? 

Czemu się dziwić? Rosną ceny paliw, a więc rosną ceny towarów. Wyznacznikiem wielkomiejskiego szyku w każdej pipidówie (przepraszam wszystkie pipidówy) jest obecnie nie rynek, nie pomnik Papieża, a Biedronka. Światłe reformy tandemu Kopacz/Arłukowicz odgoniły od sklepików najwierniejszą klientelę - emeryci trzy, albo i czterokrotnie zastanawiają się teraz, gdzie taniej. A z dyskontową ceną małe sklepiki nigdy nie wygrają. I znowu system naczyń połączonych - upadają sklepiki, upadają hurtownie. Doszło do tego, że to prywaciarze z Makro poczuli się zagrożeni utratą tradycyjnych detalistów i organizują dlań porady i szkolenia, jak przetrwać.

Chciałoby się zakrzyknąć za Billem "Cygara najlepiej smakują w gabinecie Owalnym" Clintonem słynny bon-mot o gospodarce. Problem tylko, że głupców tam "u steru" jest bez liku, i ciężko wskazać właściwiego, do którego okrzyk skierować. A, co tam. Jak nie macie poważniejszych zmartwień, idźcie do Trybunału Stanu. Zobaczycie przynajmniej, jak to jest - późniejsze zdumienie będzie mniejsze.

P.S. - 32 lata temu, z Nowego Jorku, wystartował do swojego ostatniego lotu IŁ-62 "Mikołaj Kopernik". Cześć pamięci wszystkich ofiar warszawskiej katastrofy!

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka