trescharchi trescharchi
1427
BLOG

Chcesz medal? Naciągnij Państwo.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 3

Okazuje się, że w III Rzeczypospolitej medal państwowy dostać można dosłownie za wszystko, podobnie jak można zostać generałem BOR za...za lojalność chyba, i trzymanie gęby na kłódkę. Innej odpowiedzi nie widzę. Do tej pory jednak sądziłem, że owszem, medale i awanse rozdaje się za wyjątkową sprawność w "załatwianiu" pewnych spraw, których na światło dzienne nie wypada wyciągać - wszak jest jeszcze promil świadomych ludzi w Polsce, ale spokojnie, do czasu, niedługo dorżniemy licea.

Zaskakującą jawi się więc wieść, że imć Marek Wośko - szef znanej, rozsławiającej imię naszego Kraju za granicą firmy MAW Telecom otrzymał złoty medal "Za zasługi dla obronności kraju". Tak sobie dumam, że w normalnym, uczciwym Państwie, zarządzanym sprawnie, zdrowo i po prostu fachowo, honorowanie medalem faceta, który naciągnął Kraj na 70 baniek - tyle kosztowały dwa remonty rządowych samolotów NATO w państwie o charakterze anty-NATOwskim (proszę wybaczyć lapidarność) byłoby raczej nie do zrobienia. Nawet dyżurny ekspert Tomasz Hypki łapie się za głowę, jak to możliwe, że wywalono 70 baniek na reanimację staroci, skoro za tę cenę można mieć przyzwoite latadło dalekiego zasięgu - nówkę, niebitą, ze świetnymi systemami elektronicznymi. Czekam wobec tego na medal dla senatora Klicha - jego podpis tkwi pod tą umową, i żywię nadzieję, że kiedyś będzie głównym dowodem oskarżenia w sprawie przeciwko. Choćby tylko o niegospodarność.

W Polsce przyjaznej prywatnym inicjatywom pan Wośko poczuł się jak ryba w wodzie - i wygrywa następne przetargi na zbrojenia. Wczoraj pisałem o zakupie nowych ciężarówek za okrągły miliard - warto byłoby się przyjrzeć, czy i tutaj nasz złoty medalista nie aspiruje do pomocy polskiej armii, którą widać - dosłownie - bardzo sobie ceni. Tak, drodzy Państwo, MAW Telecom maczało palce i w kontrakcie na uzbrojenie rakietowe (400 baniek i niejasna funkcja "konsultanta strategicznego" w transakcji), i policji potrafiło się przyslużyć (skromne 12 milionów na łoki-toki, MAW jako jedyne stanęło do "nędznego" przetargu za taki psi grosz).

Zwykłemu, szaremu człowiekowi puszczają nerwy, kiedy wyjedzie naprawionym autem z serwisu, żegnany czułymi uśmiechami umorusanych mechaników, i na pierwszym, góra drugim skrzyżowaniu wóz się rozkracza. Olej cieknie, wycieraczka odpada, klocki piszczą. A za naprawę zapłaciło się krocie, ha, niekiedy i połowę wartości wozu - właściciele co niektórych Diesli wiedzą, o czym mowa. Zdrowy, normalny polski człowiek wraca z pianą na ustach do warsztatu i dochodzi do nerwowych ustaleń, kto co zawalił. Ogłaszam więc wszem i wobec, że minister Klich nie jest normalnym, zdrowym polskim człowiekiem, bowiem "naprawione" przez "przyjaciół" Tupolewy psuły się nadal na potęgę, zatruwając życie i uwagę pilotów awariami podczas każdego lotu. Minister Klich, niczym dystyngowany angielski lord przełknął to, że wyrzucił 70 baniek (prawda, że nie swoich) w błoto i nie domagał się od MAW Telecom zwrotu forsy za wadliwie wykonaną usługę.

To, że rola tajemniczej spółki Marka Wośko w katastrofie smoleńskiej jest niejasna, to fakt. Nie wiadomo - któż zacz, co to za firma, kto ich wybrał, słowem - pytań jest mnóstwo. Może się okazać, że wszystko jest w porządku, chociaż w tej sprawie, czego medaliście życzę, bo oliwa nierychliwa, ale sprawiedliwa.

Ale do jasnej ciasnej, nagradzania odznaczeniami i kolejnymi tłustymi zleceniami firmy, która wycyckała Państwo Polskie na grube miliony zrozumieć nie potrafię. Nie dziwota, że rodzą się dziesiątki spiskowych teorii.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka