trescharchi trescharchi
1343
BLOG

Samokrytyka Donalda Tuska.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 19

Premier oficjalnie przyznał, że na Euro 2012 będzie obsuwa. Przynajmniej, jeśli chodzi o infrastrukturę okołodrogową. Aczkolwiek, gdyby tak człowiek miał ochotę rozgrzebać wyjazdy do Budapesztu, Trybunały Stanu, walkę z Kościołem, emerytury,  to znajdzie zaniedbań o wiele, wiele więcej. Podejrzanie przypomina to betonowy sarkofag nad Czarnobylem - ot, skoro nawalono tyle materiału, żeby coś przykryć, to to coś musi być bardzo nieciekawe.

Niemniej to pewna - podpowiedziana przez spin doctorów - nowość. Premier do tej pory unikał takich wypowiedzi , ba, nawet ostrych ocen swojego rządu. Nie wiem, na ile wpływ ma pora roku - trudno w połowie marca uciekać na alpejskie szusowanie - a na ile męczące wpatrywanie się w słupski sondażowe. Tak czy siak, Tusk rozszerzył nieco spektrum odpowiedzialności, zwalając winę na "względy ludzkie, kryzys finansowy, powodzie, kłopoty inwestorów". Trzeba docenić, że dodał kilka słów o odpowiedzialności swojego rządu, oceniając go na dość kiepskie 3+. Ale i trzeba, niestety, ofuknąć Kaszubskie Słoneczko - za powodzie nie jest odpowiedzialna pogoda, plamy na Słońcu, tylko wy, drodzy państwo z ław rządowych, o czym dobitnie i przerażająco przypomina raport NIK-u. Podobnie wybór inwestorów "z kłopotami" nie jest czynnikiem zupełnie od was niezależnym.

Samokrytyki nie może być naturalnie zbyt wiele, wszak pozycja własna się chwieje, Bielecki rozgląda się za transferem (ucieczką?) na Zachód, Schetyna jak to Schetyna - błyska ostrzem noża, schowany w podcieniach dziedzińców, a co do Kościoła, to sam Tusk jeszcze nie zdaje sobie sprawy, na jaką minę przeciwpiechotną wdepnął. Minę, która potrafi ukąsić i ukąsi, nawet mimo nader łagodnej postawy polskich hierarchów i braku wśród nich dominującej osobowości, z którą można byłoby się rozsądnie dogadać. Dlatego budowane jest naprawdę wiele - twierdzi Tusk - i stan robót jest gigantyczny. Byle zachować pozory silnego gracza, rzecz jasna.

Przy okazji, chyba nieświadomie, przy pewnym otumanieniu towarzyszącym krytykowaniu samego siebie (wszak nie robi tego codziennie) Tusk trafnie podsumował dotychczasową epokę Grabarczykizmu. Premier pochwalił bowiem Nowaka, że relacjonuje Polakom stan budowy dróg bez "propagandowego zadęcia i bardzo otwarcie", co może prowadzić do smutnych wniosków, że spółdzielniany poprzednik swoje grzeszki posiada, a mimo to marszałkuje Sejmowi Rzeczypospolitej.

Nie, żebym się tego spodziewał i oczekiwał, ale w tym autobiczowaniu się premiera zabrakło kilka boleśniejszych tematów, po których prześlizgnął się z gracją łyżwiarskiego solisty. Przede wszystkim jasnej deklaracji, że impet budowlany po Euro nie wyhamuje. A wyhamować może, bo nie będzie się już do czego śpieszyć. Zaś pobudowane na chybcika przedczerwcowe prowizorki drogowe straszyć będą jeszcze kilka lat - i czepiać się nie będzie można, bo przecież klasa przejezdności jest. Zabrakło także próby wytłumaczenia, dlaczego biorąc pod uwagę zależność cena-zarobki opłaty za szusowanie polskimi autostradami będą horrendalnie drogie.

To, że zabrakło "przepraszam, z całą perfidią oszukaliśmy Was przed wyborami, doskonale wiedząc, że nie ma fizycznej możliwości wyrobienia się z tym wszystkim, cośmy obiecali", to oczywista oczywistość. Ale to już kwestia klasy, honoru, etosu - czyli cech wymierających na polskiej scenie politycznej.



 

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka