trescharchi trescharchi
929
BLOG

Niezdrowe fantazje Donalda Tuska.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 7

Tytuł może i chwytliwy, ale - jako praktykujący, wierzący katolik i mąż swojej żony, której przysięgał wierność i uczciwość przed Boskim Majestatem - Donald Tusk jest mężem stałym w uczuciach, toteż notka ta nie będzie niczego zdrożnego dotyczyć.

Piszę dalej - dla tej garstki wytrwalców, co pozostała pomimo lwiej większości, odchodzącej z litościwym kręceniem głową do innych notek, w których będą "momenty". Tusk spotkał się z imć Mykołą Azarowem, premierem Naszych bratanków od Euro. O czym zatem mogli rozmawiać? No cóż, z pewnością nie poruszali tematów tak niesmacznych i zgoła niepotrzebnych nowoczesnemu "porozumieniu" się narodów jak Stiepan Bandera, czy hekatomba na Wołyniu. Ogólnie wiadomo, że Nasz rząd jest rządem nowoczesnym, zwartym i patrzącym daleko do przodu - na mityczną krainę dobrobytu jawiącą się przy horyzoncie. Zresztą, po tym jak ukraińscy politycy wykiwali Nas na Pomarańczowej Rewolucji, nie dziwię się nikomu, że nie traktuje ich poważnie. Może to hipokryzja, ale ich klasa polityczna musi jeszcze trochę dojrzeć, choćby do Naszego nędznego poziomu.

Donald Tusk - nie pierwszyzna to dlań - minął się z prawdą na konferencji prasowej. Apeluję o prawdomówność, panie premierze, bowiem pan Paweł jest jak duże, zagubione dziecko - wszystkiego się szybko uczy, i pańskim wzorem też plecie każdy andron, jaki mu ślina na język przyniesie. Premier ogłosił, to nie żart, żeśmy gotowi na Euro. Wprawdzie pomamrotał tam coś o, cytuję "nie wszystkie bardzo ambitne plany (...) zostały zrealizowane, ale nie powinno to wpłynąć na przebieg mistrzostw", niemniej wydźwięk jest jasny - wszyscy stawiali na Nas krechę, Platini straszył odebraniem, a tu patrzcie - jak Polacy chcą, to mogą. Władca kijowski tylko kiwał siwym łbem, nie podejmując się komentarza, dlaczego większość ekip - nawet grających w jego kraju - wybiera bazy pobytowe w Polsce, a do patroli milicyjnej drogówki trzeba będzie dookoptować wojsko. Niemniej - to ich problemy.

Naszym postawowym problemem jest rocznik, z którego pochodzi premier. Otóż - na lata największej chłonności tuskowego umysłu, czyli nastoletnie, przypadała w PRL epoka Gierka. I to niestety w wypowiedziach i kuglarskim PR widać. Problemy zamiatamy pod dywan, a na buzię przyklejamy uśmiech propagandy sukcesu i jazda do przodu. Jeśli fakty przeczą wypowiedziom - oficjalnym wypowiedziom Polskiego premiera - tym gorzej dla faktów. Byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie było tak żałosne i smutne.

Mamy wyroby autostradopodobne. Mamy stadiony, na funkcjonowanie których po Mistrzostwach nikt nie ma absolutnie żadnego pomysłu, a same budowle zostały przepłacone w stopniu wręcz złodziejskim. Mamy zdewastowaną infrastrukturę kolejową, nie wspominając o energetycznej, która naprawdę rzęzi ostatkiem sił. Mamy budowany i zarządzany przez tamtejsze PO Stadion Śląski - ostatnio koszty budowy, jaka mozoli się od kilku dobrych lat wzrosły o kolejne 50 milionów złotych, a gdy zapyta się dyrektora (z jakiej partii, kto zgadnie?) Stadionu, co właściwie zamierza się na nim wydarzać po oddaniu do użytku, ten rozkłada ręce, bo nie wie. Mamy Stadion Narodowy, na którym rozegranie byle meczu powoduje zamknięcie połowy Stolicy dla zwykłych ludzi na długie godziny. Można wymieniać w nieskończoność.

To smutne, bolesne i w sumie bezczelne, że premier Rzeczypospolitej pcha się przed kamery i w żywe oczy łga ludziom, żeśmy gotowi na Euro, że wszystko jest "niemal super". A gdyby tak jakiś dziennikarz zadał na konferencji - o ile służby medialne pozwolą - genialne w swej prostocie pytanie - co po Euro? O, pan premier poczerwieniałby, jak nie przymierzając minister Graś w swoich najlepszych rumieńcach.

Gdy tuż po ostatnim gwizdku sędziego w półfinale na Stadionie Narodowym usłyszycie Państwo potężny grzmot, przetaczający się po nieboskłonie, to bez obaw. Żaden koniec świata, po prostu pęknie ten nadmuchany do granic przyzwoitości balon fałszywego sukcesu. A my obudzimy się z ręką w nocniku, z rozgrzebanymi drogami, z pustymi stadionami - molochami i z premierem, który będzie - zakład? - trąbił o gigantycznym sukcesie organizacyjnym.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka