Nieustraszony pogromca Parulskiego (który, niczym starojapoński pan posiada swoich wiernych samurajów, gotowych popełnić policzkowe seppuku by ochronić go od hańby) - prokurator Andrzej Seremet będzie miał nerwowy tydzień. Kamieniowanie prokuratora rozpoczęło się w programie Moniki Olejnik, gdzie, pomimo kwiecistej (róże, stokrotki, etc.) otoczki nierzadko decyduje się o losach personalnych ludzi, którzy Siłom Postępu weszli w drogę, a których ów Postęp zmiażdży swoją żelazną dłonią w słusznej sprawie.
Ponieważ w sprawie nieszczęsnego dziecka z Sosnowca głos zabierali w Polsce już niemal wszyscy, również i politycy nie mogli pozostać w tej sprawie obojętni. Okazuje się, że za rzekomą "grę" prokuratury katowickiej z Narodem i dezinformację społeczeństwa odpowiedzieć personalnie ma sama góra - znaczy się, prokurator generalny. W rzadkim, a dającym do myślenia akcie jedności myślowej zarówno Sławomir "Za szybki za wściekły" Nitras z PO jak i Marek "Pope" Siwiec od komunistów zaapelowali do prokuratorskiego sumienia o jak najszybszą dymisję. Nie wypada w nowoczesnym Państwie, żeby prokuratura grała nam, Polakom na nosie i podawała półprawdy na konferencjach prasowych. Co interesujące, Panowie europosłowie (może optyka brukselska pozwala lepiej spoglądać na ów nieszczęsny Kraj?) nie nawołują do dymisji policjantów, którzy mazgaili się przy poszukiwaniach, czy prokuratorów, którzy miotali się na Śląsku w tejże sprawie. O nie, jak mają lecieć głowy, to niech poleci głowa najwyższa.
Furda niezależność prokuratury, skoro dwaj "poważni" politycy ogłaszają w śniadaniowej audycji, że prokurator generalny "nie udźwignął" jednej, drobnej w skali Kraju (mimo medialnej hucpy) sprawy i winien polecieć na zbitą twarz, bo tak i już. Co ciekawe, europoseł Nitras nie wydawał się tak dbały o interes Państwowy dajmy na to po katastrofie CASY, gdzie zaniedbania ministra Klicha widoczne były jak na dłoni - i nie trzeba było ich wyszukiwać na siłę - a mimo to kolega europoseł nie zechciał apelować do kolegi lekarza-pacyfisty z teczką moro o słuszną dymisję. Co ciekawe, europoseł Siwiec zadowolił się wersją o "pourazowym zespole przeciążeniowym goleni prawej" swojego Szefa w Charkowie i kolportował to kłamstwo do czasu, aż Szef (naturalnie - po kadencji) zdecydował się wyznać prawdę. O ile mi wiadomo, nikt Siwca nie zapytał, czy nie było mu wstyd łgać społeczeństwu w żywe oczy, za to w nagrodę jest dzisiaj "moralnym guru" decydującym w mediach kto powinien podać się do dymisji.
Takie to dwa ananasy (już nie przypominając rajdowych epizodów Nitrasa) zdecydowały się zasiąść w programie Zwierciadła Obiektywnych Mediów i dumać, jaki ów Seremet jest zły, be i fe. Naturalnie, mają sporo racji - właściwie zarzucić Seremetowi można wszystko poza dymisją Parulskiego - niemniej, albo mamy tą ciężko wywalczoną (i obiecywaną w każdej kampanii wyborczej) niezależność prokuratury, albo nie udawajmy przed społeczeństwem, że mścimy się na człowieku za odwołanie naszego "wiernego" generała, któremu w dodatku szybko trzeba znaleźć nowy przydział, coby nie zaczął "sypać" z nudów i biedy. A tak sobie myślę, że jenerał Parulski sporo wie.
926
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (2)