trescharchi trescharchi
467
BLOG

Polscy celnicy a Euro 2012. Kolejne zmartwienie Tuska.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 0

Ufam, że w czasie poprzedniej kadencji - czy to w Alpach, czy to w Sopocie - Donald Tusk wypoczął sobie za wsze czasy, bo właśnie nadszedł dla niego najtrudniejszy okres w całej karierze politycznej. Ponieważ niechęć premiera do wytężonej, skrupulatnej pracy jest ogólnie znana, jest mi go żal tym bardziej - czekają go długie, nieprzespane noce połączone z (o zgrozo!) wstawaniem do rządowego kieratu bladym świtem. Mary, które burzą święty spokój nazwać można bardzo prosto - reformy, acz nie lubię tego słowa. Bardziej adekwatnym określeniem jest naprawa, bo na "rozpoczynanie wszystkiego od początku" nie mamy ani czasu, ani środków.

Reformy do dzisiaj odbijają się Jerzemu Buzkowi - niemniej, jego dalsze losy są pewnym pocieszeniem dla Tuska, bowiem mimo karygodnego popsucia wszystkich czterech sztandarowych przedsięwzięć były premier do dzisiaj jest hołubiony, a i miał okazję piastować tak wymarzone dla obecnego premiera wysokie stanowisko w Unii. Tusk reformować musi, bo pewnie zdał już sobie sprawę, że zachowując status quo za rok, półtora nie pozostanie mu żadna materia do rządzenia. Podstawowym problemem jest to, że nawet u progu drugiej kadencjii ów rząd jest niewolnikiem sondaży - wszystkich paraliżuje zdumiewający strach przed radykalną sanacją Państwa, mimo, iż do nominalnego terminu wyborów jeszcze czasu a czasu. Jeśli doliczyć do tego stałe zaciągnięty hamulec ręczny w postaci PSL (który doprawdy w korupcjogenny sposób domaga się umorzenia swoich długów, by zechcieć dyskutować o naprawie Kraju), sytuacja premiera staje się nie do pozazdroszczenia. Zresztą - tak całkiem po ludzku, przestałem Tuskowi zazdrościć od czasu Smoleńska, żyć na codzień ze świadomością pośredniego wpływu na śmierć 96 ludzi z pewnością nie jest prosto.

Emerytury mogą okazać się gwoździem do trumny tego rządu. Nie Kościół, nie Smoleńsk - to nie dotyka wszystkich, przejmują się tym tylko głębiej zainteresowani, niestety. Ale każdy Polak pogoni ze swojego domu kogoś, kto zechce dobrać mu się do kiesy. Chyba dopiero teraz, przy okazji dyskusji o naprawie systemu emerytalnego czarno na białym ukazuje się społeczeństwu, jakie horrendalne kwoty były dotąd przeżerane przez ZUS, rząd i Bóg wie kogo jeszcze. I chociaż powinny oberwać za to wszystkie rządy, sprawujące władzę od jakiejś dekady, oberwie się PO-PSL. Może i trochę słusznie, bo wszystkie próby "napraw" Państwa w ich wykonaniu prowadzą do powtarzania nieśmiertelnej frazy "...co by tu jeszcze spieprzyć".

Im głębiej zaobserwuje się narastający gniew społeczeństwa, tym łatwiej pokusić się można o hipotezę, że Euro 2012 nie będzie gigantycznym sukcesem Naszego Kraju, a najlepszą okazją dla wszystkich niezadowolonych grup interesów - a jest ich bez liku, a do czerwca jeszcze przybędzie - do wykrzyczenia na cały świat swoich frustracji, swojego gniewu i swojego non possumus. Dzisiaj słyszymy, że celnicy przebąkują o włączeniu ich do mundurowego (rujnującego Państwo!) systemu emerytur, grożąc w przeciwnym razie paraliżem granic podczas Mistrzostw. Strach pomyśleć, ile innych zawodów - lekarze, przewoźnicy, policjanci - mogą pójść ich tropem i wykorzystać to, że rząd musi korzystać z ich usług w tym szczególnym czasie i pójdzie na wszystko, raz bo sondaże, dwa bo kompromitacja skutecznie zamknie kilkunastu politykom drogę kariery w strukturach europejskich.

Niczego nie sposób doradzić rządowi, poza złośliwym wypominaniem, że sami sobie uczciwie na taki los zapracowali, swoim PR-owskim tchórzostwem marnując poprzednie cztery lata. Ale wówczas lepiej było oszukiwać siebie - i Nas - że jesteśmy zieloną, nietkniętą kryzysem wyspą, a Donald Tusk myślał raczej nad wpisaniem się do encyklopedii jako pierwszy premier rządzący dwie kadencje. Teraz tego czasu już nie macie, a niestety, nie mamy go i My.

Paradoksalnie, można liczyć na to, że reprezentacja Polski wypadnie na Euro lepiej, niż cały Kraj. Kilka miesięcy temu wydawało się to niemożliwe, a jednak. O, przeczuwam kasandrycznie, że Donald Tusk będzie miał jeszcze wiele powódów, by znaleźć się na kartach encyklopedii.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka