trescharchi trescharchi
424
BLOG

"Wyborcza" zabiera się za stosunki z Litwą.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 6

Piórem redaktora Wojciechowskiego gazeta, której nie jest wszystko jedno próbuje - jak zwykle, w trosce o Rzeczpospolitą - poprawić stosunki z Naszymi "braćmi mniejszymi", czyli z Litwą. Redaktor z Czerskiej odsuwa na moment swój "nowoczesny" kosmopolityzm i pochyla się nad problemami Polskiej mniejszości, mało tego, zgadza się nawet, że Litwini zasadniczo za Naszą diasporą nie przepadają i robią wiele, albo bardzo wiele, by i tak trudne życie jej utrudnić. Tyle łaskawości i trafnej analizy faktów, później rozsądek idzie w bok i redaktor Wojciechowski zapala się ideologicznie. Można rzec - niestety, ale można też rzec - spójrzcie, tak oto wygląda pojmowanie świata przez Michniciątka.

Wpierw standardowo atak na Polską prawicę, wykorzystując do tego całkiem niezły artykuł z "Rzepy". Otóż Wojciechowskiemu wydaje się, że nawoływanie do silnej, podmiotowej polityki zagranicznej to woda na młyn Kaczystów, a przecież każdy z każdym potrafi się dogadać, a kraje takie jak Rosja wręcz uwielbiają, kiedy ich "mniejszy partner" płaszczy się i pełza w worze pokutnym u bram Kremla, skamląc o gaz czy o wydanie własności Państwa Polskiego (nawet w postaci wraku).  O tak, wówczas na Wschodzie, z ludźmi o wschodniej mentalności można załatwić wszystko szybko i bez zbędnych kłopotów. Zapewne tak przekazał redaktorowi Wojciechowskiemu jego Nauczyciel, który z kolei posłyszał to przy wódeczce od Człowieka Honoru. Taki to zamknięty krąg. Bym i ja mógl zamknąć ten wątek - Wojciechowski nie byłby sobą, gdyby nie wbił jadowitej, a bezsensownej w gruncie rzeczy szpili w znienawidzone nazwisko - przypomina, że podczas kwietniowej (2010 r.) wizyty śp. Lecha Kaczyńskiego w Wilnie litewski Sejm odrzucił ustawę o pisowni Polskich nazwisk.

Później następuję typowe - widać, że redaktor się nie wysilił i poleciał schematami - typowe dla Wyborczej wykpienie rozwiązań innych, niż ona sama proponuje. W tym wypadku to zgoła niewinne zapytanie, cóż jeszcze ma zrobić Sikorski? Użyć siły? Zablokować gospodarczo Litwę? Ot, takie podśmiechujki , aby wprawiony czytelnik wiedział, że jest jeno jedna słuszna droga, zaklepana na Czerskiej. Rozwiązanie najprostsze, to jest zaprzągnięcie ministra Sikorskiego do solidnej, twardej debaty z władzami Litwy jakoś redaktorowi do wydźwięku artykułu nie pasuje. Tym gorzej więc dla oczywistych faktów.

I tu dochodzimy do najweselszej części wypisywań Wojciechowskiego. Redaktor proponuje bowiem, by przeprosić oficjalnie, kanałami Państwowymi za tzw. bunt Żeligowskiegoz 1920 r., i wtargnięcie wojsk Polskich na terytorium Litwy, zamieszkane wówczas przez niewielki procent Litwinów, a za to całkiem imponujący procent Polaków i Żydów. Wojciechowski uzasadnia to tak: na taki gest dobrego serca stronie litewskiej zaszklą się oczy, pacną się ręką w czoło krzycząc "jacy głupcy byliśmy, żeśmy Waszej dobroci, Laszki, nie widzieli wcześniej" i padniemy sobie w ramiona, wspólnie grając Rosjanom (którzy naturalnie nie mają na Litwie żadnej agentury wpływu)  na ich kacapskich nosach. Ot, taka Czerska ciekawostka - ja to roboczo nazywam Syndromem Wybiórczego Przepraszania. Wedle prawideł SWP Polacy winni przepraszać za takie sprawy jak wspomniana wyżej, plus Jedwabne, ale świętowanie i wspominanie innych rocznic z Naszej historii (czy domaganie się przeprosin od kogoś innego) jest w gruncie rzeczy niepotrzebnym "grzebaniem się w przeszłości" i biada, jeśli organizowane jest w jakiejś małej, zabiedzonej gminie za publiczną kasę , bo wówczas stosowny oddział lokalny "GW" wyliczy uroczystość co do grosza i w iście tabloidowy sposób zniszczy przykładowych "wójtów - patriotów". SWP ma też swoje odniesienia np. w stosunku Czerskiej do pionu śledczego IPN (zgoda, że rozrośniętego ponad ludzką miarę) - zasadniczo to diabły w ludzkiej skórze, wyśmiewani nieudacznicy spod znaku fotografowania się z trumną Sikorskiego, acz nie przeszkadza to zupełnie przeprowadzić profesjonalnej, wręcz pochwalczej relacji z prac prokuratorów przy śledzeniu wojennych zbrodni przeciwko Żydom.

Najbardziej pocieszające jest to, że pod tego typu "artykułami" niekiedy nie wyłączają komentarzy. Zapewne wiele z nich zostało wyciętych za "naruszenie regulaminu", niemniej te, które się ostały, świadczą o tym, że coraz mniej ludzi daje się nabrać na czary-mary Czerskiej. Serce rośnie.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka