trescharchi trescharchi
1302
BLOG

Naćpana hołota Palikota.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 21

Objawił się w Parlamencie raper średniego pokolenia, który nawet nie czuje, kiedy rymuje. Niby swary na "lewicy" winny mnie cieszyć - ale jakoś specjalnej dumy nie czuję, że po raz kolejny z Sejmowej trybuny padają słowa niegodne, bliższe raczej rynsztokowi albo pogawędce kilku pijaczków w piątkowym pubie. Naturalnie daleki jestem od naiwnego przypuszczenia, że wszyscy Polscy politycy - a już zwłaszcza ci odchowani w starej, dobrej PRL-owskiej kuźni ogłady i kultury - to ludzie eleganccy, uprzejmi i wychowani, ale wypadałoby, nawet w temperaturze gorącego sporu zachować pewne pozory szacunku dla Flagi, jaką ma się za plecami.

Trochę palnąłem kulą w płot z określeniem gorący spór, bo większość wspominanych przez dziennikarzy sejmowych bon-motów powstało nie w chwili wyjątkowo konstruktywnej, rzeczowej dyskusji dla dobra Państwa, a podczas prostackiego przekrzykiwania się jednych i drugich, coby tamci się uciszyli. Można zrozumieć debiutujących posłów, że jeszcze nie nabyli odpowiedniej kindersztuby i po prostu nie potrafią się na wielkiej sali odnaleźć. Nic nie tłumaczy doświadczonych wyg politycznych, którzy niczym szczeniacy walą w ławy i nie dają przemawiającym dojść do słowa. Argument, że w telewizji pokazują ruskie czy azjatyckie sejmy, gdzie deputowani leją się po twarzach, nie jest dla mnie żadnym argumentem, bo mamy równać do najlepszych, a nie cieszyć się, że wiele Nam jeszcze brakuje do najgorszych.

I o ile Leszek Miller istotnie miał pełne prawo się rozsierdzić zachowaniem posłów od Palikota, to jednak jako polityk, dla którego sejmowe swary nie są pierwszyzną, powinien zachować szacunek do Polskiego Orła (nawet z koroną, niestety), do swojej przysięgi poselskiej, wreszcie do własnych siwych włosów, i nie odpyskowywać dzieciarni, określając ich per "naćpana hołota". Wiadomo, na linii SLD - Palikot mocno iskrzy, ku uciesze poszukujących "newsów" mediów wymieniają się przed kamerami uprzejmościami typu "rzecznik Al-Kaidy", czy zapowiadają targanie się po sądach. Ale, powiadam, nawet coś takiego nie tłumaczy zachowania Leszka Millera.

Zastanawiające, że taki stary wyga dał wyprowadzić się z równowagi, nie zdając sobie przy tym sprawy, że wobec takich słów zblednie i odejdzie w niepamięć merytoryczny sens jego wystąpienia, dotyczącego przecież nie byle czego, bo polityki zagranicznej Polski. Wystąpienia, jak to z "nawróconym na Europę" SLD bywa, w którym wręcz roi się od takich przyjemnych formułek jak "pogłębiona integracja", "szybkie wejście do strefy euro", no i na koniec którego pod adresem Sikorskiego pada dość zabawny zarzut o prowadzeniu "polityki historycznej mówiącej o Polsce Ludowej jako bankrucie", podczas gdy imć Leszek Miller i jego koledzy doskonale wiedzą, że Polska Ludowa tzw. "moskiewskie" pieniądze miała, i odpowiedni ludzie już w III Rzeczypospolitej potrafili się tym mająteczkiem dobrze zająć.

Wstyd, panie premierze Miller. Polska "lewica" chce uchodzić za "internacjonalistyczny" luksusowy klub wykształconych, bywałych na świecie dżentelmentów w nienagannych garniturach i o nienagannych manierach, a pan swoim zachowaniem po raz kolejny dołożył przykry kamyczek do budowy Wielkiego Pomnika Sejmowego Prostactwa. Kamyczków tych nazbierało się już tyle, że Burdż Chalifa powinna zacząć drżeć o tytuł najwyższego dzieła ludzkich rąk na świecie.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka