trescharchi trescharchi
257
BLOG

Tusk jest zatroskany o więzienia CIA.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 2

Przede wszystkim zaś - ucieszony, że sprawa nie miała miejsca teraz, bo znając "podmiotowość" tego rządu i jego asertywność wobec państw bogatszych od Nas, całe Warmińsko-Mazurskie (bez Kaszub) zawalone byłoby nadwiślańskimi Guantanamo - wszak i Sikorski, i Tusk nie potrafiliby Stanom Zjednoczonym niczego odmówić. Naturalnie, premiera cieszy też to, że kolejny cios dostał Miller - jeśli Pawlak nadal będzie się stawiać, łatwo jest obrać na koalicjanta lewicę z podkulonym ogonem, gotową na wszystko, byleby dostać parasol ochronny w KPRM. Chyba, że nadinterpretuję, posądzając SLD o coś takiego jak poczucie wstydu.

Premier na pytania dziennikarzy odpowiadał w swoim stylu (czyli wówczas, kiedy wypowiedzi nie zdąży skonsultować z Ostachowiczem i jest na polu boju sam jak palec)  tj. tzw. wczesnokaczyńskim - za teksty typu: "gdybym był na miejscu prokuratury, nie formułowałbym tego typu zarzutów", by chwilę potem gładko przejść do rozbrajającego stwierdzenia "nie mam wprawdzie wystarczającej wiedzy" - no, gdyby nie żelazna zbroja medialna wykuta w Czersko-tvnowskiej kuźni, Tusk byłby za takie brednie zjedzony z kosteczkami przez dziennikarzy, czyhających na każdy lapsus i sprzeczne wypowiedzi. Niemniej - Tusk, to Tusk, jemu wolno więcej.

Mnie z kolei najbardziej cieszy to, że premier przejrzał wreszcie na oczy w sprawie Smoleńska (wrak, śledztwo, konwencja z Chicago etc.) i jasno, rozsądnie przemówił, co sądzi o tego typu sprawach: "Polska nie będzie już krajem, gdzie politycy nawet jeśli robią to pod rękę z największym mocarstwem świata, coś załatwią pod stołem i to nie wyjdzie na jaw. Polska jest demokracją, gdzie trzeba szanować prawo krajowe i międzynarodowe". Piękna, mądra i potrzebna w całej ognistej dyskusji wypowiedź, acz dyskusyjne jest, czy Rosja jest największym mocarstwem świata - ale może akurat ten fragment podpowiedział prezydent. W każdym razie, liczę, że za słowami pójdą teraz czyny.

Tytułem własnego komentarza napiszę tyle. Nie poznaję Donalda Tuska mniej więcej od stycznia. Jasne, jego konferencje prasowe nigdy nie były maestrią swobody wypowiedzi i ciekawej, konstruktywnej treści, niemniej od początku bieżącego roku premier pogrążony jest w dziwacznym stuporze. Mówi rzadko, mówi - nawet jak na niego - wyjątkowo bezsensownie, mocno nadganiając dystans dzielący go z Komorowskim - widać, że brutalne zamieszanie z ACTA i spadek notowań na łeb, na szyję, dotknęły wrażliwą duszę. Może też być tak, że przytłoczony narastającym ciężarem kłamstw i zaprzeczeń, a z drugiej strony rosnącym w przedpokojach tłumem ministrów i podsekretarzy, domagających się coraz głośniej robienia czegoś, póki Państwo jest wydolne, tak po ludzku - Donald Tusk po prostu nie wytrzymuje. I "pęka".

Co jakiś czas przetacza się dyskusja (w Polsce podtrzymywana przez zatroskane o Kościół środowisko "GazWyb") o tym, że urząd papieski nie jest dożywotni. Że powinno być tak - gdy następca św. Piotra nie może sprawować dłużej swojego stanowiska, to nie trwa z uporem, tylko podaje się do dymisji. Podobno coraz częściej przebąkuje o tym Benedykt XVI, chociaż - między Bogiem a prawdą - nie przemęcza się zbytnio na Apostolskim Tronie, choćby w porównaniu z poprzednikiem. Może tędy droga, panie premierze? Wprawdzie rozumiem, że pracować trzeba do 67. roku życia, ale ma pan tyle znajomości, że bez trudu znajdzie coś innego. Tylko proszę się do stanowiska nie przyzwyczajać, za rok, może za pięć i tak trafi pan w inne, mniej komfortowe warunki. I dość zamknięte - tu akurat Trybunał Stanu będzie miał masę rzeczy, którymi można obciążyć.

 
trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka