Była niegdyś fajna książka, potem niezły film o przygodach nieustraszonego Jasona Bourne'a, który stracił pamięć i przez następne strony powieści i klatki obrazu poszukiwał własnej tożsamości. Ponieważ Waldemar Pawlak pragnie uchodzić w oczach mediów za chłopa XXI wieku, z pewnością przeczytał/obejrzał niniejsze dzieła na swoim wypasionym, nowoczesnym tablecie. I musiał się zadumać, ileż to analogii można wyczytać na jego obecnym zakręcie kariery politycznej.
Nie podejmuję się ocenić, czy Pawlak do dzisiaj ma nad łóżkiem olejny obraz Witosa - by przy każdym powitaniu nowego dnia wygrażać protoplaście pięścią, mrucząc spod zaciśniętych warg: "prześcignę Cię!". Podobnie nie podejmuję się ocenić, czy PSL ma w swoich szeregach komórkę d/s ideologicznych, by zachować spoistość partii względem jej programu (czy PSL ma program?), jej tradycji i zasad, które Ludowcami kierują. Obawiam się jednak, że jedyną i najważniejszą komórką w zielonej partii jest obecnie komórka księgowa, rozpaczliwie starająca się wyliczyć, ileż to tak naprawdę zaległości finansowych mamy - żeby później, z takimi gotowymi wydrukami, Pawlak mógł antyszambrować u Rostowskiego. Aż żałuję, że niegdyś tak spolegliwa i dbała o "jakość polskiej demokracji" telewizja TVN nie zechce zmontować kolejnej "afery" i nie pośle jakiejś nowej Begerowej z kamerą do dwójki dżentelmenów, by podsłuchać, jak to rządzący dogadują umorzenie partyjnych długów. Marzenia ściętej głowy - "taśmy prawdy" mogą dotyczyć tylko zdegenerowanej prawicy, by uwypuklić, jak bardzo praktyka codzienna różni się od idealistycznych zapowiedzi.
Waldemar Pawlak rozpaczliwie stara się odzyskać tożsamość - swoją i partii. Złośliwcy, jakich w Narodzie nie brakuje, mogą wytknąć mi - jak to, przecież jedynym przejawem tożsamości PSL-u są dożynki i zaplecze prezesa, czyli OSP, a tak poza tym, to mają "zdolność koalicyjną" z każdym, byleby ARiMR, KRUS, Lasy Państwowe i coś tam jeszcze pozostały w rękach kolegów. Trochę jest w tym racji. Ale ciekawie obserwuje się Pawlaka, który mając wybory partyjne za pasem miota się na prawo i lewo, byle tylko dowieść, że jest kimś więcej niż tylko skromnym petentem warującym u drzwi Donalda Tuska. Dlatego pozornie "twarde" stanowisko względem emerytur, dlatego czytam dziś o planowanej akcji plakatowej zatytułowanej "Co udało się osiągnąć PSL" - wymierzonej w PO, i to pomimo tego, że do tytułu wkradł się powazny błąd, bo przecież słowa "PSL" i "osiągnąć" to czystej wody oksymoron. W każdym razie - akcja plakatowa ma za zadanie udowodnić, że to PSL zagrało na nosie Tuskowi, i tak naprawdę to Koniczynki są zwycięzcami.
W zasadzie całe pospolite partyjne ruszenie byłoby nawet godne podziwu pod względem sprawności organizacyjnej - gdyby dajmy na to efekty były przeznaczone dla wyborców, aby wytłumaczyć, dlaczego tak, a nie inaczej. Cóż - wybory dopiero za trzy lata, toteż wyborcy (jakiejkolwiek partii) nie powinni spodziewać się jeszcze niczego dobrego. Cała ta akcja z oczyszczaniem własnego imienia i wskazywaniem, że to zły Sinobrody Tusk zniewolił Dziewicę Waldemara skierowana jest tylko i wyłącznie do aparatu partyjnego. Aby znów zasiąść na czele partii, Pawlak jest gotów wbić następny klin w koalicję, i tak już trzeszczącą w szwach. Nie przeszkadza mu nawet, że gra na nosie własnemu elektoratowi, rozczarowanemu brakiem zdecydowanego sprzeciwu i przedstawiania kontrpropozycji (pokładam wielką wiarę w mądrość chłopów, stąd moja pewność, że nie dali się nabrać na te rzekome "rozterki" i "stawanie okoniem" Pawlaka) do złych, pisanych na kolanie propozycji rządu.
W całej tej antycznej tragedii nie ma zwycięzców, nad czym boleję. Przegrywa Państwo - bo po raz kolejny miast rzeczowej dyskusji koalicjantów mamy partyjne szopki w tak newralgicznej sprawie jak system emerytalny. Przegrywa PO i PSL - bo po raz kolejny nie potrafią dogadać się ponad podziałami. Przegrywa Pawlak, który swojej tożsamości chyba nigdy nie miał - i mieć nie będzie. I nie chciałbym rozwiewać młodzieńczych marzeń lidera Ludowców, ale choćby nawet i premierował dziesięć razy, nowym Witosem się nie stanie. Nie ta klasa, nie to pojmowanie dobra Państwa. Niestety.
1117
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (8)