trescharchi trescharchi
419
BLOG

Gazeta Wyborcza troszczy się o dzieci.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 12

W bardzo dobry humor wprawił mnie artykuł - co prawda utrzymany w dość alarmistycznym tonie - pani redaktor Małgorzaty Szlachetki. A ponieważ ton, wydźwięk i treść artykułu są symptomatyczne dla zatroskanych umysłów w Czerskiej, pozwolę sobie pokrótce opisać, w czym rzecz. Ponieważ GazWyb w szczególnie drażliwych sprawach lubi podbudować swoją opinię tzw. "głosem ludu" - również i w tym wypadku mamy e-mail "oburzonego rodzica" jednego z uczniów szkoły podstawowej, który zdecydował się podzielić z redakcją swoim zbulwersowaniem, szkoda tylko, że anonimowo (nie wierzy w teorie zamachowe, więc jako przedstawiciel "zdroworozsądkowej" większości nie powinien się niczego wstydzić, ba, stracił dobrą okazję do "lansu" w towarzystwie, a sezon grillowy za pasem).

Cóż zatem zdenerwowało troskliwego rodziciela? Ano, gazetka szkolna pod niewinnym tytułem "Kurier Szkolny" (w posiadaniu GazWybu znalazł się naturalnie skan periodyku) w której młodzież szkolna recenzuje "książki, które warto przeczytać". Jeden z uczniów przeczytał, i popełnił recenzję dzieła Leszka Szymowskiego pt. "Zamach w Smoleńsku. Niepublikowane dowody zbrodni". Można dyskutować o jakości przemyśleń pana Szumowskiego, można się z nim nie zgadzać, można uważać to za mrzonki i skok na kasę  - niemniej pozycja została w Polsce wydana, ma swój ISBN i żaden wyrok sądu z półek księgarń jej nie ściąga. Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku, bo przecież i uczeń ma prawo czytać, co zechce, i dzielić się tym z innymi w gazetce, której skądinąd nikt obowiązku czytać nie ma.

Byłoby to jednak zbyt proste dla redakcji "której nie jest wszystko jedno". Redaktorka zrecenzowała recenzję biednego nielata (ten przynajmniej podpisał się imieniem i nazwiskiem, daję pod rozwagę "rodzicowi") i pełna troski o młodzieńczy umysł, zaczadzony złym wpływem teorii zamachowych (jeśli już w tym wieku wątpi w Prawdę, co z nim będzie za lat kilka? kibol? faszysta?) zdecydowała się dzieciaka wyszydzić. W sukurs idzie jej wspomniany NN rodzic, pisząc : "Tekst jest moim zdaniem czysto polityczny. W gazetce redagowanej przez dzieci i dla dzieci jest to co najmniej niestosowne i niepedagogiczne", a na deser dodaje jeszcze, że "dwunastolatki mają czas ,by nasłuchać się takich rewelacji". Wychodziłoby więc na to, że mają jeszcze czas, ale już popełniają "czysto polityczne" teksty. Cymes.

Naturalnie należy docenić troskę "rodzica" nie tylko o swoje, ale i o cudze dzieci w szkole, i decydowanie odgórnie (nauczyciele tekst puścili) cóż wolno im czytać i o czym dyskutować, by nie tracić jeszcze niewinności, należy również ofuknąć dyrektora tamtejszej szkoły, który wydawałoby się rozsądnie wskazał, że skoro książka nie jest w żadnym zakazanym indeksie, a dwunastolatek interesuje się tym tematem, to w czym rzecz? Bogu dziękować, są jeszcze w Lublinie (tam rzecz się dzieje) "prawomyślni" nauczyciele, i dziennikarka zdołała w innej szkole odnaleźć historyka, który uspokoił wszystkich NN rodziców : "Sprawa katastrofy w Smoleńsku ciągle budzi ogromne i skrajne emocje. Szóstoklasista nie jest w stanie samodzielnie wyważyć racji, może ulegać różnym wpływom." Wszystko zatem wraca do normy, i miejmy nadzieję, że w gazetkach szkolnych od tej pory poruszane będą inne tematy (np. komu Polska zawdzięcza swój wspaniały rozwój i dlaczego Unii Europejskiej?) - a wszystko dzięki wyjątkowej trosce GazWybu o dziecięce umysły. Dziękujęmy, pani redaktor.

Chociaż, jakby tak się głębiej nad sensem słów tegoż "prawomyślnego" zastanowić, to redaktorka strzeliła sobie w stopę, bo w takim wypadku należałoby też zakazać młodzieży czytania również "Gazety Wyborczej". Z drżeniem serca czekam, czy z Czerskiej przyjdzie gniewna nagana.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka