trescharchi trescharchi
538
BLOG

Lech Kaczyński w spódnicy.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 12

Zadziwiające, ile analogii można znaleźć w dwóch krajach, które mimo sąsiadowania ze sobą (mało tego, dzielenia ze sobą kawału wspólnej historii) nie przepadają za sobą. Wbrew "dyplomacji uśmiechów" to z Litwą mamy chyba najgorsze stosunki wśród wszystkich Naszych sąsiadów (a paradoksalnie  doskonałe z "odzyskanymi przyjaciółmi", którzy podciągają rakiety pod granicę - oczywiście po to, by jak dawniej walczyć o pokój).

Pani prezydent Litwy (nazwiska nie podejmuję się literować) musi wzbudzać w Naszym Kraju zrozumiałe emocje - z jednej strony można mieć jej za złe milczenie w newralgicznych sprawach Polskiej mniejszości w jej państwie - co jest ropiejącą i nie zagojoną raną w stosunkach obustronnych - z drugiej strony należy pokiwać głową ze zrozumieniem, a może nawet współczuciem nad jej losem, którego pozazdrościć teraz nie sposób. Analogie ze śp. Lechem Kaczyńskim nasuwają się same - kto chce prowadzić politykę suwerenną, podmiotową, kto chce traktowania swojego Państwa jako godnego partnera na arenie międzynarodowej - ten naraża się na zmasowany atak "zjednoczonych sił postępu", czy to w mediach, czy w wystąpieniach opozycji, czy wreszcie w głosach europejskiej, gładkiej dyplomacji półsłówek i niedopowiedzeń.

Można dyskutować nad efektywnością prób (wobec oporu materii były to tylko usiłowania, nie realne prowadzenie samodzielnej polityki zagranicznej) podejmowanych przez zmarłego prezydenta - jedni powiedzą, że były śmieszne, inni powiedzą, że zasiane ziarno myślenia o racji Stanu wyda kiedyś dobry plon, ci najprymitywniejsi, co sprowadzają Polską debatę publiczną do poziomu szamba parskną: "jaka wizyta, taki zamach", czy "prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni". Jak widać jednak, pospolite ruszenie zastosowane wobec głowy państwa, która ośmiela się iść pod prąd obowiązującej "linii współpracy" międzynarodowej nie jest tylko Polską specjalnością.

Pani prezydent Litwy nie przyjęła zaproszenia Naszego prezydenta do spotkania przed szczytem NATO tłumacząc całkiem racjonalnie, że wszystkie interesujące ją i jej kraj kwestie przedyskutowała zarówno z Komorowskim, jak i prezydentem Łotwy (który to wraz z innym sąsiadem - prezydentem Estonii do Warszawy lecą). Wydawałoby się - Litwa jest państwem suwerennym, prezydent tego kraju jest podmiotem samodzielnym, okazało się wszelako, że według niektórych jest to stawianie się w roli "kapryśnego partnera" i "unikanie trudnych tematów z Polską", a przecież jowialny prezydent Nadwiślańskiego Kraju zaprasza z uśmiechem do wspólnych zdjęć i powtarzania na "mini-szczycie" wszystkich podjętych już ustaleń. Przy czym podobnie jak w przypadku śp. Lecha Kaczyńskiego, tak i wobec pani prezydent czyni się w kraju wymówki o rzekomą "kapryśność" nie zwracając zupełnie uwagi na to, że jest to tylko reakcja na słowa płynące zza granicy - w tym wypadku popisał się minister Sikorski, który - niczym dojrzały, doświadczony dyplomata - zapowiedział, że na Litwę nie pojedzie, dopóki pewne rzeczy (tj. sprawy mniejszości) nie zostaną zrobione. Po czym spakował grabki, łopatkę, a na odchodnym z piaskownicy rozwalił Zosi babkę.

Naprawa stosunków z Litwą i uregulowanie problemów Polskiej mniejszości jest jednym z priorytetów Naszej dyplomacji - pełna zgoda. Ale potrzeba tu wytężonej, organicznej pracy u podstaw przeprowadzanej w zaciszu gabinetów ministerialnych, nie hałaśliwych poklepywań się po plecach na nic nie wnoszących szczytach, że o dziecinnym zachowaniu Naszego "zwierzęcia dyplomatycznego" nie wspomnę. I cieszy mnie, że pani prezydent okazała się graczem twardym, gotowym płynąć pod prąd, lawirując między zgniłymi rybami (co, jak wiadomo, płyną z prądem). Z człowiekiem pragmatycznym, nie przejmującym się opinią Europy i "złymi językami" kontynentalnych salonów można dogadać się o wiele bardziej rzeczowo i rozsądnie. Jeszcze tylko wyznaczyć z Naszej strony dobrych negocjatorów, odłożyć na bok wszystkie zaszłości, zaśpiewać swoją cenę i wysłuchać ceny ichniejszej - a sprawy pójdą ku lepszemu. Muszą.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka