trescharchi trescharchi
913
BLOG

Józef Stalin nie ponosi winy za zbrodnię Katyńską.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 27

W zasadzie można było się tego spodziewać - dwugłowe orły (no dobrze, sępy) rzuciły się z pazurami na wyrok Europejskiego Trybunału "Praw Człowieka" i obróciły go w łapach na własną modłę. Przy czym, jak to zwykle na Wschodzie bywa, rzecz jest wewnętrznie sprzeczna sama ze sobą - oto obecna Rosja nie uważa się w żadnym aspekcie (a już zwłaszcza moralnym; pytanie tylko, po co w takim razie Putin był w Katyniu 7 kwietnia 2010?) za spadkobierczynię Związku Radzieckiego (rządzonego wszak przez Gruzinów, Żydów, Ormian, a taki Beria na ten przykład był Megrelem i wszelkie pretensje proszę kierować do tychże grup etnicznych) a jednocześnie ichniejsza prokuratora broni "dobrego imienia" Józefa Stalina - którego rosyjski lud do dziś w skrytości ducha wielbi i czci, zwłaszcza starsze pokolenie, gremialnie twierdzące, że "za niego było lepiej".

Skoro więc - jeszcze rzekomo - wyrok Trybunału oczyścił Rosjan z zarzutów, tamtejsza prokuratura poszła krok dalej. Jeśli jacyś dziennikarze chcą odpocząć od afery "matki Madzi" - uprzejmie donoszę, że w polskich rękach wciąż przebywa rosyjski prokurator-uciekinier Ignatienko, którego bracia Moskale bardzo chcą "odzyskać". Ponieważ pożądanie osoby Ignatienki jest wręcz nieprzystojne, znaczy się, że ów dużo wie, toteż wystarczy umówić się na wywiad (nie musi być autoryzowany, a redaktor Torańska akurat ma wolne terminy) i banita bardzo rozlegle opowie, jak ruska prokuratura rozumie definicję słowa "niezawisłość". Po wywiadzie nie będzie specjalnym zaskoczeniem, że ustami rosyjskich śledczych mówi najczęściej Kreml, a już zwłaszcza w sprawach dotykających dobrego imienia Rosji.

Dowiadujemy się przeto od ruskiej prokuratury - a pośrednio, jak powiadam, od Putina - że strona rosyjska nie formułuje w sprawie katyńskiej żadnych zarzutów wobec Józefa Stalina, Anastasa Mikojana (acz jego syn sam przyznał, że podpis ojca pod morderczym dokumentem był ciężkim brzemieniem dla rodziny), Wiaczesława Mołotowa i last but not least - Berii. Kolejne śledztwa są więc umarzane (jednym z najweselszych uzasadnień kolejnych umorzeń jest decyzja o ukręceniu łba sprawie z powodu "śmierci winnych"). I tak jak u Barei w szatni - nie mamy, Polaczki, Waszego płaszcza i co nam zrobicie? Furda jakieś Memoriały czy inne stowarzyszenia, my tych "kretów" we własnym domu potrafimy roztoczyć odpowiednią opieką, tak czułą, jak choćby opiekuńcze ramię, co spadło ostatecznie na śp. Politkowską.

Cóż więc wynika z decyzji prokuratury dla samych losów bohaterów tamtych dni, którzy nieszczęśliwie zmarli i nie mogą stanąć przed ludzką sprawiedliwością? Ano, mord katyński został zakwalifikowany jako "nadużycie władzy" przez jakichś chwilowo otępiałych urzędników z najwyższego szczebla, Bogu dziękować, anonimowych, toteż wieczna infamia na honor dzisiejszej Rosji nie spadnie. Nawiązując do mojej wczorajszej notki, może redaktor Wojciechowski znów umówi się na spotkanie z "reżimowym" dziennikarzem kremlowskim, i zapyta, cóż właściwie czekistowski poeta z Petersburga miał na myśli robiąc to, co zrobił? I dlaczego w swojej mowie podczas wspomnianej kwietniowej wizyty użył jednak określenia "stalinowskie represje?" Czy któryś z rosyjskich prokuratorów zdaje sobie sprawę, że naraził szefa na trudne pytania? Ha, tylko kto je zada...

A Polskie władze, Polska dyplomacja...? Ktoś z polityków na własną rękę się pewnie oburzy, Rodziny Katyńskie wystąpią w telewizji z dramatycznym apelem o danie odporu rosyjskiemu fałszowaniu historii na poziomie Państwowym (a czasu antenowego dadzą Im dwie minuty, góra trzy), profesor Nałęcz pokiwa głową i mruknie "no tak, to oburzające", po czym wróci do wygodnego Pałacu, zaś Radosław Sikorski podczas przyszłorocznego raportu o stanie Polskiej dyplomacji po raz kolejny podkreśli, jaką nową jakość wprowadziliśmy w stosunkach Rosja-Polska.

To brzmi jak uproszczenie, ale jest chyba najdobitniejszym dowodem na "dobrą wolę" Rosjan - Stalin był w sprawie katyńskiej niewinny. Warto, by zakarbowało się to wszystkim tym, co oburzają się na tych ludzi, co nie wierzą w ową "dobrą wolę" w śledztwie smoleńskim. Tak jak kiedyś - jesteśmy dla Moskwy tylko drogą do Europy. A i tak nauczyli się Nas już omijać pod dnem Bałtyku.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Polityka