Wiadomo - idealnym byłby kraj, który mógłby zamieszkującym go ludziom mówić całą prawdę całą dobę (nie mogłem się powstrzymać przed kryptoreklamą "prawdomównego" TVN 24). Takowych państw jednak nie ma i jeszcze długo nie będzie, ba, kto spędził trochę czasu w tak hołubionych jako "ojczyzna demokracji i wolności" Stanach Zjednoczonych ten wie, że nawet rzekomo najuczciwsi mają bardzo wiele za uszami. Tak to już jest - niekiedy puści się jakieś kłamstewko tu, niekiedy szepnie się nieprawdę tam, byleby cała karawana (mimo szczekających psów) jechała dalej.
Pełna zgoda. O ile w jakiś sposób można jednak zrozumieć kraj, który oszukuje obywateli pośrednią drogą (np. przy współpracy "zaprzyjaźnionych" mediów - cóż, będę dziś posądzony o lokowanie produktu), o ile nie sposób przejść obojętnie wobec łgarstwa w żywe oczy, firmowanego w dodatku przez instytucję Państwową. Temat jest sportowy, ale jednak swoim zasięgiem nazwijmy to etycznym dotyka fundamentów elementarnej przyzwoitości politycznej. Dziś odbyć ma się - w końcówce sezonu, gdzie nie można sobie pozwolić na zaprzepaszczenie miesięcy ciężkiej pracy - mecz towarzyski pomiędzy drużynami Legii Warszawa i hiszpańskiej Sevilli, nomen omen z miasta Sewilla. Warto przy tym zaznaczyć, że organizacja tegoż spotkania nie wynika z jakichś zobowiązań (bywają takowe zaciągane przy transferach kopaczy), a jest po prostu dość prostacką próbą zamiecenia pod dywan problemu z odwołanym w obawie przed "krwiożerczymi kibolami" finałem Superpucharu Polski (do którego anonimowy i nadal nie odnaleziony "ktoś" wybrał dwa antagonistyczne kluby) - jako że przepisy UEFA są dość jasne, i przed wybiegnięciem na murawę piłkarzy podczas Euro na Naszej Narodowej Dumie musi odbyć się kilka (dwa bodajże?) mecze z testowaniem, czy wszystko działa.
Ponieważ nawet mimo "premii motywacyjnych" dla stadionowej wierchuszki obiekt oddano do użytku z żenującym opóźnieniem, czasu na owe mecze zabrakło - stąd taki dziwaczny potworek w środku tygodnia. Na papierze jednak wszystko jest w porządku - oto mamy walczącą o mistrza Legię z dobrą drużyną europejską, widowisko winno być zatem paradne, dodatkowe emocje zaś gwarantują odpowiedzialne za bezpieczeństwo kibiców służby policyjne nie mające ze sobą łączności. Ceny biletów też są emocjonujące, bo za mecz towarzyski płacimy jak za zboże (bodajże 40-450 złotych, do wyboru, do koloru, ale poczuć atmosferę Narodowego - bezcenne).
I tu dochodzimy do sedna. Meczu nie organizuje Legia, ani tym bardziej Sevilla, tylko Stadion Narodowy, czyli de facto Narodowe Centrum Sportu (i Fryzjerstwa), czyli de facto resort ministry Muchy, czyli po raz ostatni de facto - Państwo. I oto Polska w najpopularniejszym serwisie społecznościowym łże w żywe oczy, cytuję : "Miło nam poinformować, że mecz towarzyski Legia Warszawa – FC Sevilla zostanie rozegrany przez drużyny w najsilniejszym składzie", a zatem przychodźcie, ludu pracujący Stolicy, zostawcie w kasach swoje pieniążki i obserwujcie na żywo, na pięknym Stadionie najlepszych piłkarzy w Polsce i jednych z lepszych w Hiszpanii. Pal licho, gdyby po prostu kłamali - zdarza się najlepszym. Niestety, Państwo Polskie obraża inteligencję swoich obywateli, powtarzając takie wpisy (ktoś je przecież zatwierdził?) nawet w dniu meczu, gdy już wiadomo, że z Sewilli frunie do Warszawy trzeci garnitur tamtejszych grajków. Z takich samych przyczyn - napięty kalendarz spotkań, wspomniana walka o mistrzostwo, kontuzje graczy - również Legia wystąpi w składzie okrojonym.
W żaden sposób nie przeszkadza to podopiecznym nieodżałowanego pana Kaplera okłamywać ludzi w Internecie, zapowiadając coś, co nie będzie miało miejsca i namawiać do kupna biletów na piłkarzy, których na oczy się nie zobaczy. Bardzo rzadka jedność w Naszym Narodzie panuje w komentarzach pod "informacjami" urzędników - starczy poczytać, tylko lepiej nie przy obiedzie. Nie ma co owijać w bawełnę, czy szukać tanich usprawiedliwień - Państwo okłamuje Nas bez cienia żenady i wstydu. Ministra Mucha milczy, milczy Skarb Państwa, który ma udziały w Narodowym Centrum Sportu. A Polska Donalda Tuska firmuje takie kłamstwa bez cienia refleksji. Skoro - jak im się wydaje - w takich błahych sprawach bezkarnie oszukiwać Naród, kto im zabroni łgać w sprawach poważniejszych?
Mam więc nadzieje, że w Narodzie zadziała tym razem ten tylekroć wyśmiewany (nierzadko i słusznie) duch "pieniactwa". Ponoć jest tak - jedziesz człowieku na wakacje do Grecji, oferta na miejscu różni się diametralnie od tego, coś widział w katalogu i co obiecywała uśmiechnięta pani w biurze, bach! Wracasz do Polski, idziesz do sądu, sąd zarządza Ci odszkodowanie, bo zostałeś wierutnie oszukany. Do czego też kibiców posiadających już bilety serdecznie namawiam, gdy tylko spiker odczyta nazwiska gwiazd "światowego" formatu wybiegających na murawę. Pozwy zbiorowe też mile widziane. Nie pozwólmy traktować się jak owce, które można strzyc przy każdym widzimisię.
553
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (4)