trescharchi trescharchi
1600
BLOG

Lech Wałęsa uczy Tunezyjczyków demokracji.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 4

Genialny strateg. Ludzki odpowiednik czołgu "Rudy" - maszyna samodzielnie wygrała II Wojnę Światową, on samodzielnie rozmontował cały komunizm. Eliot Ness mógłby uczyć się od niego, co to znaczy być prawdziwym "nietykalnym" - mimo grzeszków przeszłości. Legenda "Solidarności", która nie wykorzystała okazji by w odpowiednim momencie zgrabnie wskoczyć na cokół i stać się postacią pomnikową. Miast tego od dwudziestu lat sukcesywnie rozmienia na drobne swoją nieskromną osobę.

Do Polski, do Sejmu przyjechali Tunezyjczycy, z wielce zabawną misją nauczenia się nad Wisłą jak najwięcej o demokracji, by później przeszczepić wszystkie zdobycze intelektualne na swój afrykański grunt. Misja jest zabawna w dwójnasób, bo w Polsce z demokracją krucho już na szczeblu elementarnym (spróbuj, obywatelu, wystartować samodzielnie w wyborach!), a przykłady "rozwoju" demokracji w Iraku czy Afganistanie pokazują, że w pewnym kręgu kulturowym to, co my w Europie rozumiemy przez demokrację, tak łatwo się nie przyjmie.

Trzecim zabawnym elementem wizyty Tunezyjczyków było zagospodarowanie miłych gości przez jednego z największych Polskich ekspertów od demokracji - wspomnianego na początku Lecha Wałęsę. Były prezydent podzielił się z przyjezdnymi swoim wzorem na "wolność i demokrację". Opowiadał również, jak ważnym jest przestrzeganie prawa, zwłaszcza dla świeżych, rodzących się dopiero demokracji. Wypowiadając te słowa z pewnością  wspominał okres swojej prezydentury, osobliwie zaś - współpracę prawną ze śp. Lechem Falandyszem.

Lech Wałęsa zauważył również, że nie wystarczy stworzenie prawa, które będzie pozwalało na wolność. Trzeba - jak sam stwierdził - przekonać ludzi, by szeroko zaangażowali się w tworzenie nowego systemu. Nie sprecyzował przy tym jakiego sortu ludzi potrzeba, ale niewątpliwie szepnął zagubionym Tunezyjczykom, że nie zaszkodzi nikomu, gdy dogadają się z prominentami byłego reżimu - w końcu kto jak kto, ale tamci są prawdziwymi fachowcami i za zagwarantowanie bezkarności z pewnością wiele podszepną.

Bardzo ciekawi mnie, jak Tunezyjczycy zareagowali na Lecha Wałęsę. Czy wyszli ze spotkania sfrustrowani, że u nich nie ma takiego człowieka? Bo nie wątpię, że były prezydent przedstawił swoją wersję historii "Solidarności" - wersję, w której nie ma miejsca dla nikogo innego poza Lechem Wałęsą. A może nie zrozumieli, co ów Noblista miał im do przekazania, gdy mówił o dojściu do władzy i pałowaniu wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają?

Doprawdy, jest tyle interesujących książek - wydanych nie tylko pod egidą IPN, by nie narazić się na rzekomy zarzut "jednostronności" ukazujących Polską drogę do demokracji i problemy przemian po roku 1989, że można było po prostu kilka z nich przetłumaczyć na ichniejszy "tunezyjski" i posłać. Przedstawić szerokie spektrum opinii - by mieli świadomość, że demokracja niesie nie tylko zalety i radość, ale też potęguje problemy. Miast tego - ktoś zorganizował im spotkanie z niedoszłym mędrcem Europy, ostatnią osobą, która mogłaby przysiąc, że ta demokracja, którą sama budowała podczas swojej prezydentury, jest demokracją idealną. Albo chociaż zbliżoną do ideału.

Naprawdę szkoda, że Polska droga przemian może pochwalić się jednym człowiekiem. O zasługach niewątpliwych, ale i winach niemałych. Który żadnym wzorem - nawet mimo posiadania Nobla - być dla obcokrajowców nie może.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka