Obeliks zwykł mawiać : "ale głupi ci Rzymianie!". Dziś już wiemy, że sympatyczny tłuścioch belki w swoim oku (jako rasowy Gal, ma się rozumieć) nie dostrzegał. Socjalistyczny mer Montpellier otrząsnął się wreszcie z radości po zdobyciu przez klub z jego miasta mistrzostwa Francji i podjął interesującą, a w sumie smutną decyzję na którą niebagatelny wpływ mogły mieć hektolitry szampana wypite podczas mistrzowskiej fety. Wykoncypował sobie przeto, że obok pomnika Lenina (co już świadczy jednoznacznie o jego wrażliwości społeczno - intelektualnej) stanie pomnik Mao Zedonga. Jednego z największych rzeźników XX wieku, a w życiu prywatnym - niepoczytalnego psychopaty, odpowiedzialnego za śmierć milionów ludzi, nie liczącego się z nikim i z niczym.
Wprawdzie Francuzi mają długą tradycję w kontaktach z azjatyckimi masowymi mordercami (Pol Pot), niemniej stawianie pomników takim postaciom odebrane zostało jako pewna przesada. Ów mer, lewicowiec z krwi i kości odpiera ataki, przyznając półgębkiem, że wprawdzie "istnieją ciemne strony upamiętnionych osób", ale akurat "Mao przywrócił godność narodowi chińskiemu". Ciekawym, czy na etacie merostwa w Montpellier nie znajdzie się niebawem jakiś wnikliwy historyk, który przeprowadziwszy szeroką kwerendę wskaże szefowi, ileż to jeszcze dyktatorów, psychopatów, morderców i łajdaków przywracało godność swoim państwom. Naturalnymi kandydatami wydają się Hitler (pamiętajmy, że Montpellier leżało we Francji Vichy, także kontakty z Niemcami wcale nie były nacechowane przesadną wrogością) , potem Stalin, wspomniany już Pol Pot. Dorzuciłbym jeszcze Atyllę, Idi Amina a nawet Kaligulę, obowiązkowo na koniu. Chociaż przepraszam - planowano już postawić pomnik Józefa Stalina, ale uznano, że społeczeństwo Montpellier nie jest jeszcze gotowe na nowy, wspaniały świat i nową, wspaniałą wykładnię historii z uwzględnieniem ludzi przywracających godność swoim krajom.
Co ciekawe, Francuzów bardziej oburza (pamiętajmy, kryzys!) koszt brązowych figur, circa 200 tysięcy euro. Mniej bulwersuje fakt, że Mao stanął w zacnym towarzystwie de Gaulle'a i Churchilla czy Mandeli i Gandhiego. Jeśli ktoś doniesie południowoafrykańskiemu staruszkowi, że jego pomnik spogląda na pomnik Mao Zedonga, z pewnością nie umili mu tą wiadomością spokojnego dożywania godnego życia. Niby coś tam protestują europosłowie, ale zasadniczo - cisza jak makiem zasiał. Montpellier wydaje się leżeć na Marsie i Nam, Ziemianom, nic do tego. W sumie nie ma się czemu dziwić, biorąc pod uwagę od dawien dawna znaną atencję Francuzów do komunizmu i nadmierną sympatię całej Unii do putinowskiej Rosji, w której do dzisiaj w największych miastach jeżdżą radośnie autobusy z podobiznami masowego mordercy Józefa Stalina.
Cieszmy się tymczasem, że w Polsce nie mamy takich durniów. I chyba nawet "Wyborcza" oprotestowałaby takowy pomik, nawet pomimo ich credo o grubej kresce i ludziach honoru. Chociaż z drugiej strony - metryka jest nieubłagana, niebawem zejdą z ziemskiego świata Kiszczak i Jazurelski. Wówczas ktoś z pewnością zechce uhonorować te mroczne postacie co najmniej nazwą ulicy. Ot, szykuje się kolejna wojna Polsko - Czerska.
1607
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)