39 obserwujących
656 notek
1109k odsłon
  658   0

Policja sędzią we własnej sprawie.

Prokuratura zdecydowała, że powierzy śledztwo w sprawie doprowadzenia do bankructwa Centrum Usług Logistycznych Biuru Spraw Wewnętrznych. Ustami rzecznika, prokuratura Dariusza Ślepokury zobowiązali się jedynie do nadzorowania wykonywania czynności śledczych. Zdaniem Ślepokury nie ma nic dziwnego w tym, że Biuro Spraw Wewnętrznych wyjaśnia podejrzenia wobec funkcjonariuszy. W takim celu powstało. Logiki panu rzecznikowi odmówić nie sposób, ale "DGP" dotarł głębiej - wszystkie prace Biura Spraw Wewnętrznych nadzoruje komendant główny policji. Czyli ta sama osoba, która sprawowała kontrolę nad obiektem śledztwa - Centrum Usług Logistycznych.

Tymczasem Biuro Spraw Wewnętrznych powinno ustalić wszystkie niedopatrzenia i wskazać na wszystkich winnych; przedmiotem śledztwa będzie więc również ocena działań komendanta głównego wobec Centrum Usług Logistycznych i ustalenie, czy jego nadzór nad bankrutującą spółką nie był czasem za słaby, skoro doszło do takich wypaczeń. De facto zatem funkcjonariusze "policji w policji" muszą sprawdzać własnego szefa - takie rzeczy trudne są w zwykłych urzędach, a co dopiero w zhierarchizowanej służbie mundurowej. Czy starczy im odwagi i siły przebicia żeby wytknąć komendantowi ewentualne błędy? Czy raczej zwycięży troska o pielęgnowanie karier?

Centrum Usług Logistycznych ma obecnie 16 milionów złotych długu. Spółki nie stać nawet na płacenie wypłat swoim pracownikom. Komendant główny policji odwołał dyrektora CUL-u i po doraźnej kontroli skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez kierownictwo bankrutującej spółki; kierownictwo, któremu dotąd bez zastrzeżeń ufał i które wspierał. Kierownictwo zresztą - w osobie dyrektora Chojnowskiego - zdecydowanie odpiera zarzuty i uważa, że stało się kozłem ofiarnym mającym przykryć niekompetencję i wielomiesięczny paraliż decyzyjny zarówno komendanta głównego jak i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Dokumenty, które przedstawia Chojnowski przyznają mu rację - wielokrotnie i bez żadnego skutku apelował do swoich przełożonych o zmiany w strukturze CUL i policji, choćby po to by spółka przestała wreszcie przynosić milionowe straty. Nikt go nie posłuchał, a rozwiązania przezeń postulowane komendant główny wprowadził dopiero po jego dymisji.

Najwyraźniej prokuratura okręgowa nie chciała prowadzić sama tego trudnego i skomplikowanego śledztwa; śledztwa, w którym można sobie narobić sporo wrogów w policji, z którą przecież wypada im dobrze żyć. Ale są przecież inne możliwości - ot choćby CBA, jako firma "z zewnątrz" która nie jest związana z komendą główną żadnymi formalnymi i mniej formalnymi więzami zależności. To gwarantowałoby minimum bezstronności i szanse na kompleksowe śledztwo zakończone wskazaniem winnych. Biuro Spraw Wewnętrznych - mimo pełnego szacunku dla trudnych spraw z jakimi muszą się nieraz potykać w łonie służby - takiej bezstronności nie gwarantuje do końca, choćby poprzez swoją zależność służbową od jednej z ważniejszych w tym śledztwie figur, czyli komendanta głównego. A przecież wiadomo, że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie.

Może czas postawić na transparencję? Pomysł podsuwam ministrowi Sienkiewiczowi z nieśmiałą nadzieją, że kiedy skończy wreszcie natychmiastowe rozprawianie się z rasistami w Białymstoku (natychmiastowe rozprawianie się trwa już jakieś kilka tygodni) to pomoże i sobie, i policji przekonując CBA do zajęcia się sprawą "manka" na 16 milionów złotych.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale