Decyzja naszego plastelinowego Premiera (giętki do sondaży) podyktowana jest przede wszystkim partyjnym interesem Platformy.
W trosce o wizerunkowy prestiż w czasie wyborów w Małopolsce, machina partyjna wykorzysta obchody 4 czerwca jako potężne wsparcie do kampanii pani Róży Thun. Na razie nie ma ona żadnych szans w starciu ze Zbigniewem Ziobrą, więc na trzy dni przed wyborami będzie mogła zaistnieć w szerszej świadmości Krakowian.
Całe bredzenie o interesie państwa, zdrowym rozsądku, prawdzie historycznej, przyzwoitości i innych pojęciach, które dla Tuska i jego kompanów są hipostazą (dla porządku - krasnoludek to też hipostaza) mają przykryć tę prostą kalkulację.
Dodatkowo oderwanie skojarzeniowe 4 czerwca od Gdańska i Stoczni Gdańskiej powiela złudzenie, że to dopiero Okrągły Stół obalił komunizm, a pierwsza Solidarność, ta masowa z roku 1980-81, jest już tylko historią tak odległą jak Powstanie Styczniowe.
Ale skoro Polskość to nienormalność, więc uciekajmy w europejskość, nieprawdaż szczwany Donaldzie?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)