I kolejne obrzydliwe słowa prawicowego dziennikarza, słowa, których nie wolno i nie należy lekceważyć. Nie można ich pozostawić bez komentarza - człowiek przyzwoity nie siedzi cicho w niektórych sytuacjach.
http://terlikowski.salon24.pl/192848,obrzydliwosc-w-oczach-boga
Pedofilia - temat, który wydaje się być ponad podziałami. Temat, którego nikt nie powinien wykorzystywać politycznie, i mówię tu nie tylko o polityce partyjnej, ale też o walce o wpływy różnych grup ideologiczno-religijnych. Niestety - tak nie jest.
"Obrzydliwość w oczach Boga" - oj, coś mi się te hasło kojarzy. Pierwsze skojarzenie - homoseksualizm. Kto czytał Biblię, i coś z niej zapamiętał będzie miał podobne skojarzenia. Cytat proszę znaleźć sobie samemu - obrzydliwośc to słowo klucz. Już w tytule pan Terlikowski tworzy jeden worek na pedofili i homoseksualistów. Ja wiem, że to takie zakamuflowane, takie puszczenie oka do 'swoich', taka gra słów itp. Trzeba przyznać - bardzo zręczna, gratulacje. Ale dla mnie - obrzydliwa.
Ale to szczegół mały. Ważniejsza jest treść, nie sam tytuł.
zacytuję początek:
I kolejne mocne słowa Benedykta XVI. Słowa, których nie wolno i nie należy lekceważyć. W homilii skierowanej do księży na zakończenie Roku Kapłańskiego papież nie tylko wyraźnie przeprosił Boga i ofiary pedofilii w sutannach, ale również niebywale mocno podkreślił, że pedofilia przekształca kapłaństwo, które powinno być troską Boga o człowieka w „jego przeciwieństwo”.
Trudno o mocniejsze postawienie sprawy [...]
Naprawdę trudno ? Wyobraźni brakuje, i to bardzo. Przeprosił za to, że w jego organizacji są takie zasady, że pedofilia wychodzi po wielu latach, nie ma środków zaradczych stosowanych w instytucjach świeckich (stały nadzór i audyty, ciągła kontrola i zapobieganie, a nie gaszenie pożarów), organizacja nakrzywdziła dziesiątki tysięcy dzieci na całym świecie, trzeba było kilkudziesięciu lat w niektórych przypadkach aby sprawy wyszły na jaw - teraz szef organizacji przeprasza, i mówi, że kapłan-pedofi to nie jest kapłan prawdziwy - i to załatwia sprawę w sposób najmocniejsxzy z możliwych ? Halo ? Powiedział "przepraszam za działania mojej organizacji" i jednocześnie "ale ci, co robili źle to tak naprawdę do organizacji nie należą, tylko udają" - i tak dociekliwy w innych sprawach (katastrofa) dziennikarz z zasadami moralnymi mówi, że trudno o mocniejsze postawienie sprawy ?
Śmieszne i okrutne jednocześnie.
Dalej jest jeszcze gorzej.
Pisze o tym, że trzeba środki zaradcze, trzeba działać, reagować itp. A co konkretnie radzi ? Kiedy katolik może pójść do mediów z przypadkiem pedofilii ?
"Na tą drogę można wejść jednak dopiero po wyczerpaniu innych dróg załatwienia sprawy, gdy jest już pewne, że normalna, kościelna droga nie sprawdza się, a przestępca (ktoś, kto jak pięknie powiedział papież, przekształca kapłaństwa w jego przeciwieństwo) nadal krzywdzi dzieci."
czyli prosta sprawa - katolik najpierw ma próbować 'kościelnej drogi', która jest normalna, a której już nie opisuje, bo pewnie by go ludzie wyśmiali (proszę zadać sobie trud, i sprawdzić tę drogę), a do mediów może pójść dopiero wtedy, gdy pedofil NADAL krzywdzi dzieci.
Czyli - jeżeli kościelna "normalna" droga doprowadziła do tego, że ksiądz-pedofil został przeniesiony na inną parafię, obiecał poprawę i według wiedzy 'katolika' nie krzywdzi już dzieci, to katolik ma siedzieć cicho. Do mediów pójść nie może.
Pięknie, naprawdę pięknie. Droga prawna nie jest wspominana przez pana Terlikowskiego - ciekawe, czemu. Podejrzewam, że celowo - nie może napisać, że prawo kościelne jest ważniejsze, nie może też napisać odwrotnie - pisze tylko, o "normalnej - kościelnej" drodze.
Tylko, że ta droga nie ma limitu czasu. Kościół jest cierpliwy, decyzje trwają. Dopóki trwa przetwarzanie - nawet, jak policja się tym zajmuje - to do mediów iść nie wolno. Bo kiedy można powiedzieć, że droga się nie sprawdza ? Po roku ? 10ciu ? Ile lat trwały podobne sprawy będące na 'kościelnej drodze'
Macie owieczki naukę. Pamiętajcie - dopóki Kościół sprawy nie przetworzy,do mediów nie lzia.
Obrzydliwość.
P.S na koniec perełka:
"Warto też nawiązać do innej części wypowiedzi Ojca świętego, w której przypomina on, że do skandali doszło akurat w Roku Kapłańskim. Nie jest to bowiem przypadek. Zły chciał zniszczyć owoce tego wielkiego modlitewnego zrywu. Chciał zaprzepaścić dobro Roku Kapłańskiego."
Rozumiecie - to, że teraz wychodzi tyle przypadków to nie dlatego, że jest źle, i tama runęła, i coraz mniej ludzi chce milczeć na ten temat, tylko "Zły" to tak zorganizował, że kiepsko wygląda.
Dobra rzecz - taki "Zły". Można na niego winę przenieść jak na kozła ofiarnego. W końcu czasem tego "złego" opisują jako kozła. Może to o to chodzi, by mieć na kogo zwalić swoje własne winy ?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)