0 obserwujących
6 notek
8152 odsłony
  1118   0

Powrót jednak na koniu

Nie trzeba być obcykanym na Wiejskiej żeby zrozumieć, że przemeblowanie Platformy jest konieczne ale jednak jest to za słaby powód, ażeby szef Europejskich Chadeków -największa partia europejska- zdecydowałby się na przejęcie bezpośrednio sterów tej, która jest nadal największą z partii opozycyjnych w Polsce. Tusk mógłby zostawić z powodzeniem formalne kierowanie Platformą jej młodszym liderom Budce, Trzaskowskiemu czy Arłukowiczowi, młodej krwi w Platformie przecież nie brakuje. Jego moralne liderowanie wśród młodszych kolegów nie byłoby nigdy kwestionowane, zwłaszcza iż globalnie rzeczy ujmując i tak Donald Tusk jest politycznym przełożonym m.in. przewodniczącej komisji europejskiej, ponad dziesięciu głów państw i kilkadziesiąt wysokich przedstawicieli państw członkowskich. Tusk do krajowej sceny politycznej nie wrócił nawet żeby się ostatecznie rozprawić z Jarosławem Kaczyńskim. Byłoby to przedwczesne, strata energii w perspektywie już nie zbyt dalekiej kampanii wyborczej, która mogłaby przesądzić o przełamaniu dualizmu polskiej sceny politycznej. Tusk nie wrócił według mnie nawet żeby policzyć swoje owce i wyrwać je z paszczy żółtego wilka.

Rola Donalda Tuska będzie zupełnie inna. O tym wspominał sam Jarosław Kaczyński z katedry zjazdu partii rządzącej, gdzie wśród celów działania Prawa i Sprawiedliwości postawił wysoko poprzeczkę o "dogonieniu Europy do końca dekady". W tym plany Tuska i Kaczyńskiego mogą znów być ze sobą spójne. Tylko, że ani prezes Kaczyński ani premier Morawiecki nie posiadają narzędzi umożliwiających im strategicznie zarządzać zadłużeniem publicznym Polski, które stanowi jedno z najbardziej wrażliwych mechanizmów związanych z Polskim Ładem, instrument który według Kaczyńskiego umożliwiałby dogonić Europę. Natomiast Donald Tusk dzięki jego uprzywilejowanej pozycji politycznej w Unii Europejskiej dysponuje na przysłowiowe "pstryknięcie palca" narzędziami umożliwiającymi zwiększenie poziomu bezpieczeństwa zadłużenia zagranicznego, o które zabiegają również rządzący. Na krótkim odcinku wszystko wskazuje na to, że ci dwaj historyczni konkurenci polityczni będą skazani na współpracę, chociaż na antypodach.

W specyficznym czasie kiedy natężone są rozmowy wokół przyszłości Unii, temat który naprawdę leży na sercu partiom prawicowym w Europie, ciężar tej chociaż pozornej współpracy dla Jarosława Kaczyńskiego mógłby być nie do udźwignięcia, zwłaszcza że Polski Ład to nie mały wysiłek parlamentarny, gdzie ważą się losy rządu Mateusza Morawieckiego, namaszczonego delfina PiSu. W tle tej sytuacji kluczowej dla Państwa Polskiego pozostają bowiem nabrzmiałe ambicje personalne, które wciąż zdemontują od środka Zjednoczoną Prawicę i stają się tym bardziej groźne na ile dotyczą one ministrów resortów kluczowych dla odbudowy kraju. Nie da się bowiem rozdzielić działalności politycznej od działalności rządowej w momentach jak ten obecny, w którym Polkom i Polakom nie trudno ocenić, że szereg bardzo ważnych dla nich spraw jak płace minimalne, mieszkalnictwo czy warunki prowadzenia działalności gospodarczej są traktowane przez rządzących bardziej efektownie niż efektywnie, doprowadzając do utraty zaufania obywateli do tego rządu. Akurat te działy administracji rządowej są w rękach "koalicjantów". Tuskowi nie trudno zbierać żniwo z ich działalności. Dlatego Premier Morawiecki powinien teraz zdyscyplinować swoich ministrów i wiceministrów i rozliczyć ich przed dokonaniem wysiłku uchwalenia tych 150 ustaw. W Sejmie już teraz mogłaby przejawić się szersza niechęć do poparcia projektów ustaw dotyczących np. reformy rynku pracy w odwecie wobec ich autorów.

Pochopnie ocenił pan Hołownia, że Tusk nie wrócił na białym koniu. Biały koń Tuska może niestety być ten sam koń trojański pozostawiony u kruchych obwarowań Zjednoczonej Prawicy.

image
Lubię to! Skomentuj70 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka