Jedyne co polscy specjalisci powinni zbadac na terenie Rosji to slynna brzoza. Powinni dokladnie drzewo obejrzec sfotografowac, pobrac probki, doszukac sie konkretnych sladow uderzenia skrzydlem...
Ktos powie jak maja na nim byc slady 17 miesiecy po zdarzeniu - no wlasnie... ale brzoza jest wlasnoscia narodu dumnego rosyjskiego i tam tez pozostanie.
Natomiast nie powinny sie w Rosji odbywac zadne badania wraka polskiego samolotu. Jest on wlasnoscia Polski i powinien byc do Polski przetransportowany, po sporzadzeniu dokladnej listy co tez konkretnie nam bracia Rosjanie zwracaja.
Ostatnie co potrzeba specjalistom badajacym wrak to rosyjska zima szczypiaca w zadki i parujacy oddech Wanki z kalasznikowem stojacym tuz za polskim ekspertem... Zreszta bedzie brakowac a to srubokretu, a to ktos sprzeda mlotek za pol cwiartki, a to zginie dlugopis...
Teraz badanie wraka lezacego w Smolensku pod brezentem, obszczanym przez miejscowe sobaki, to zwykla komedia i cyrk, jaki potrzebny jest niektorym do kampanii wyborczej.
Najpierw niech Polska odzyska bron BOR-u, kamizelki kuloodporne, telefon stelitarny, kamere z kabiny pilotow, oryginalne czarne skrzynki z tasmami i inne wazne rzeczy.
Resztki wraka mozna przywiezc i zbadac pozniej, nie ma teraz juz pospiechu.
Teraz to takie badanie na miejscu w Smolensku mozecie sobie w buty wlozyc, szanowni panowie eksperci.
Moze najpierw dowiemy sie cos o badaniach polskich archeologow przeprowadzonych w Smolensku w ubiegla zime... (tak, tak, w Rosji archeologowie pracuja tylko zima).
Szympanse kombinuja jak kon na schodach.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)