Myslalem, powiedzmy mialem nadzieje, ze po czterech latach doswiadczen, praktyki, nabywania wiedzy i umiejetnosci, poznania mechanizmow, nauczenia sie jak to wszystko dziala, pracuje, co od czego zalezy - slowem po czteroletniej praktyce, pan premier Donald Tusk rozpocznie druga kadencje urzedowania (po dlugiej przerwie na przygotowania, kiedy praktycznie nic sie nie dzialo w rzadzie) od expose, ktore pokaze konkretnie co i jak bedzie tym razem zrobione, jakie pociagniecia sa zaplanowane, w jaki sposob rzad zrobi tak, zeby bylo lepiej.
A tu okazuje sie, ze podobno nie bylo wcale tak dobrze jak nam mowiono, ze bedzie jeszcze gorzej, ze w zasadzie jedyna droga to wydluzenie czasu pracy i podniesienie swiadczen podatkowych na rzecz panstwa, obciecie ulg i generalnie zacisniecie pasa.
Nic konkretnego jak, w jaki sposob, co najpierw.
Owszem policjanci dostana po 300 zl extra (pewnie za Dzien Niepodleglosci), potem moze jeszcze raz, wogole sluzby mundurowe beda poglaskane, ale poza tym nic konkretnego.
W rzadzie nie widac jakos wielkich autorytetow (przepraszam ale ani pani Mucha ani pan Nowak nie inspiruja mnie specjalnie, podpisywania waznych kontraktow przez pana Pawlaka wrecz sie boje), szuflady pelne projektow ktore niby byly, zostaly wyproznione i odkurzone, sa teraz chyba puste.
Nie ma zadnego pomyslu na to co robic, bedziemy oczekiwac na to co zrobi Europa (bez nas) i swiat. Wszystko drozeje i tak podobno ma byc, no bo tak juz jest i tyle...
Zadnych wielkich projektow, zadnych dumnych planow, zadnego zrywu gospodarczego i wykorzystania swietnej sytuacji Polski. Walka z deficytem i obnizenie zadluzenia - przeciez o tym byla mowa juz cztery lata temu. A slychac, ze minister Vincent Rostowski ma 3 wersje budzetu, na kazda pogode... Czy to swiadczy o wiedzy ? Czy raczej o patrzeniu w szklana kule i fusy na dnie filizanki?
Ciemnosc widze, 'lepiej' juz bylo, to jest zycie - same prawdule, ale to najwyrazniej wszystko, na co naszego premiera dzisiaj stac.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)